Rozdział 39 Jak się przybliżyć do Boga? PRZYBLIŻYĆ się do Boga? Dla wielu ludzi Bóg jest nieprzystępnym, odległym bytem, jakąś nieosobową „Praprzyczyną”. Niewykluczone, że sama myśl o przybliżeniu się do Niego wzbudza w tobie niepokój, a nawet przerażenie. Z drugiej zaś strony może odczuwasz to, co Lynda, wychowywana w chrześcijańskiej rodzinie. „Przez wszystkie [młodzieńcze] lata rzadko opuszczałam zebrania chrześcijańskie i nie było miesiąca, żebym nie głosiła”, wspomina, „ale w gruncie rzeczy nigdy nie nawiązałam bliskiej, osobistej więzi z Jehową”. Jednakże właśnie od takiej więzi z Bogiem zależy twoja przyszłość. Jezus Chrystus powiedział: „To znaczy życie wieczne: ich poznawanie ciebie, jedynego prawdziwego Boga” (Jana 17:3, NW). ‛Poznawać’ to coś więcej niż tylko nauczyć się faktów i umieć je wyliczyć — tyle potrafiłby zrobić również ateista. Chodzi raczej o zadzierzgnięcie więzi z Bogiem, stanie się Jego przyjacielem (porównaj Jakuba 2:23). Bóg bynajmniej nie jest nieprzystępny, skoro zaprasza nas, ‛aby Go szukać i znaleźć, bo rzeczywiście jest On niedaleko od każdego z nas’ (Dzieje 17:27, Bp). Jak można poznawać Boga Czy już kiedyś spoglądałeś na odległe gwiazdy albo ze zdumieniem wsłuchiwałeś się w szum rozhukanego morza, czy urzekł cię widok pełnego wdzięku motyla albo czy zachwycałeś się subtelnym pięknem drobnego listka? Te dzieła Boga dają zaledwie niewielkie wyobrażenie o Jego ogromnej mocy, mądrości i miłości. Boże „niewidzialne przymioty (...) stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła” (Rzymian 1:19, 20, BT). Jednakże twoja wiedza o Bogu powinna wykraczać poza to, co może wyjawić samo dzieło stwórcze. Dlatego Bóg dostarczył nam swe spisane Słowo. Księga ta informuje nas, że nie jest On jakimś bezimiennym bytem czy nieosobową siłą, ale rzeczywistą Osobą, która ma imię. „Wiedzcie, że Bogiem jest Jehowa” — oznajmia psalmista (Psalm 100:3, NW). Ponadto Biblia mówi, że Osoba nosząca to imię jest Bogiem „miłosiernym i łaskawym, nieskorym do gniewu, bogatym w łaskę i wierność” (2 Mojżeszowa 34:6). Dzięki szczegółowym relacjom o tym, jak Bóg postępuje z ludźmi, można niejako zobaczyć Go w działaniu! Jeżeli więc chcemy przybliżyć się do Boga, musimy czytać Biblię. Znajdowanie przyjemności w czytaniu Biblii Trzeba przyznać, że Biblia jest obszerną książką. Sama jej objętość często odstrasza młodych od czytania. Niektórzy narzekają, iż jest nudna. Jednakże Biblia to objawienie dane ludziom przez Boga. Wyjaśnia, skąd się wzięliśmy i dokąd zmierzamy. Dokładnie wskazuje, co musimy robić, by żyć wiecznie w raju na ziemi. Jak więc mogłaby być nudna? To fakt, że nie jest łatwą lekturą i że są w niej „pewne sprawy trudne do zrozumienia” (2 Piotra 3:16, NW). Ale czytanie tej Księgi nie musi być nużącym zajęciem. Młody człowiek imieniem Marvin udziela praktycznej wskazówki, co zrobić, by czytanie Biblii stało się bardziej interesujące: „Staram się pobudzić wyobraźnię i zobaczyć siebie w opisywanej sytuacji”. Weźmy na przykład pod uwagę relację z 6 rozdziału Księgi Daniela. Nie czytaj jej obojętnie, ale spróbuj postawić się na miejscu Daniela: Zostałeś uwięziony pod ciężkim zarzutem modlenia się do swego Boga. Wyrok? Śmierć! Perscy żołnierze brutalnie wloką cię do twego grobu — jamy pełnej wygłodniałych lwów. Z głuchym łoskotem odsuwają głaz zasłaniający wejście do pieczary. Gdy słyszysz ryk lwów dochodzący cię z dołu, zamiera ci serce. Cofasz się z przerażeniem, ale żołnierze królewscy siłą wrzucają cię do tej jamy śmierci i zakrywają otwór głazem. Zapanowała ciemność, a ty czujesz, jak coś puszystego ociera się o ciebie... Nudne? W żadnym razie! Pamiętaj jednak, że nie czytasz dla rozrywki. Spróbuj wywnioskować, czego to sprawozdanie uczy o Jehowie. Czy przeżycie Daniela nie dowodzi na przykład, iż Jehowa dopuszcza, by Jego słudzy znosili ciężkie próby? Zaplanuj też regularne czytanie Pisma Świętego. Gdybyś poświęcił na to tylko 15 minut dziennie, mógłbyś w ciągu mniej więcej roku przeczytać całą Biblię! ‛Wykupuj czas’ kosztem mniej ważnych zajęć, jak na przykład oglądanie telewizji (Efezjan 5:16, NW). Jeżeli przyłożysz się do czytania tej Księgi, z pewnością przybliżysz się do Boga (Przypowieści 2:1, 5). Przybliży cię do Niego modlitwa Dziewczyna imieniem Laverne zauważyła: „Trudno zadzierzgnąć osobistą więź z kimś, z kim się nie rozmawia”. Jehowa ‛wysłuchuje modlitwy’, toteż zaprasza nas, byśmy się do Niego zwracali (Psalm 65:3). Jeżeli modlimy się z wiarą, wówczas „wysłuchuje On wszystkich naszych próśb zgodnych z Jego wolą” (1 Jana 5:14, BT). Doświadczyła tego na sobie wspomniana wcześniej Lynda. Pamięta, że w pewnym okresie życia, gdy zmagała się z kłopotami i napięciami, przez wiele dni ‛bezustannie się modliła o rozwiązanie swych problemów’. Kiedy znalazła siły do przezwyciężenia trudności, Bóg, który przedtem wydawał się jej tak daleki, stał się dla niej kimś naprawdę bliskim. Również Kay przekonała się o wartości modlitwy: „Czasami masz ochotę zwierzyć się komuś ze swych uczuć i wtedy najlepiej zwrócić się do Jehowy, bo On cię rozumie, a poza tym tylko Jehowa rzeczywiście potrafi pomóc”. Ale czy rola modlitwy sprowadza się do przynoszenia ulgi? Bynajmniej. W Liście Jakuba 1:2-5 zapewniono nas, że w obliczu różnych prób powinniśmy ‛prosić Boga, który wszystkich obdarza chętnie i bez wypominania, a będzie nam dane’. Nawet jeśli nie usunie On problemu, to udzieli mądrości potrzebnej do sprostania trudnościom! Może przypomni ci odpowiednie zasady biblijne (porównaj Jana 14:26). Albo zwróci twą uwagę na pewne sprawy podczas osobistego studium Biblii lub na chrześcijańskich zebraniach. Nie zapominaj, że Bóg ‛nie dopuści, abyśmy byli kuszeni ponad siły nasze, ale (...) da i wyjście’. On cię na pewno ‛nie opuści’ (1 Koryntian 10:13; 2 Koryntian 4:9). Czy skorzystanie w trudnych chwilach z pomocy Boga nie przybliży cię do Niego? Jednakże w modlitwach nie poruszaj wyłącznie osobistych problemów. W swej wzorcowej modlitwie Jezus przyznał pierwszeństwo uświęceniu imienia Jehowy, przyjściu Jego Królestwa i urzeczywistnianiu się woli Bożej (Mateusza 6:9-13). Ważnym składnikiem modlitwy są również „błagania z dziękczynieniem” (Filipian 4:6). A co wtedy, gdy trudno ci się modlić? Zwracaj się do Boga właśnie w tej sprawie! Proś Go, żeby pomógł ci otworzyć przed Nim swe serce. ‛Bądź w modlitwie wytrwały’, a z czasem nauczysz się rozmawiać z Jehową tak swobodnie, jak z bliskim przyjacielem (Rzymian 12:12). „Wiem”, mówi Maria, „że gdy mam jakiś problem, zawsze mogę prosić Jehowę o kierownictwo i On mi pomoże”. Zwracając się do Boga, nie musisz używać wyszukanych lub pretensjonalnych słów. „Wylewajcie przed Nim serca wasze” — zachęcał psalmista (Psalm 62:9). Mów Bogu o swych uczuciach i troskach. Proś Go, żeby ci pomógł przezwyciężyć słabości. Módl się o błogosławieństwo dla rodziny i współchrześcijan. Błagaj o przebaczenie, gdy zgrzeszysz. Codziennie dziękuj Mu za dar życia. Kiedy modlitwa stanie się nieodłącznym składnikiem twego życia, nawiążesz z Jehową Bogiem bliskie i serdeczne stosunki. Publicznie oznajmiaj o swej przyjaźni z Bogiem Jeżeli cieszysz się przyjaźnią z Bogiem, czy nie powinieneś gorliwie pomagać innym w nawiązaniu z Nim takiej cennej więzi? Istotnie, od osób pragnących być przyjaciółmi Boga, wymaga się ‛składania publicznego wyznania ku wybawieniu’ (Rzymian 10:10, NW). Wielu najpierw dzieli się swymi wierzeniami nieoficjalnie — z kolegami szkolnymi, sąsiadami i krewnymi. Później przyłączają się do Świadków Jehowy w ich dziele głoszenia „od domu do domu” (Dzieje 5:42, NW). Jednakże niektórym młodym ludziom ta publiczna działalność nastręcza trudności: „Uważam, że wielu młodych wstydzi się chodzić od domu do domu” — mówi kilkunastoletni chrześcijanin. „Obawiają się, co sobie o nich pomyślą koledzy”. Ale na czyim uznaniu naprawdę ci zależy — rówieśników czy twego niebiańskiego Przyjaciela, Jehowy? Czy masz pozwolić, by lęk lub wstyd powstrzymały cię od uzyskania zbawienia? „Trzymajmy się mocno publicznego oznajmiania naszej nadziei, bez wahania” — zachęca apostoł Paweł (Hebrajczyków 10:23, NW). Przekonasz się, że dzięki odpowiedniemu szkoleniu i przygotowaniu głoszenie będzie ci sprawiać niekłamaną radość! (1 Piotra 3:15). Docenianie dla twego niebiańskiego Przyjaciela powinno w odpowiednim czasie pobudzić cię do oddania się Mu bez zastrzeżeń i usymbolizowania tego przez chrzest w wodzie (Rzymian 12:1; Mateusza 28:19, 20). Publiczne oznajmianie nadziei i zostanie ochrzczonym uczniem Chrystusa nie może być traktowane lekko. Trzeba między innymi ‛zaprzeć się samego siebie’ — zrezygnować z osobistych dążeń i zabiegać przede wszystkim o uznanie Jehowy Boga (Marka 8:34). Ponadto należy się utożsamić z ogólnoświatową organizacją Świadków Jehowy. „Sądzę, że wielu młodych ociąga się ze zgłoszeniem do chrztu” — mówi Robert. „Obawiają się postawienia decydującego kroku, z którego nie będą się już mogli wycofać”. To prawda, iż nie można unieważnić swego oddania się Bogu (porównaj Kaznodziei 5:4). Ale gdy ktoś „umie dobrze czynić, a nie czyni, dopuszcza się grzechu” — ochrzczony czy też nie (Jakuba 4:17). Nasuwa się więc pytanie: Czy cenisz sobie przyjaźń z Bogiem? Czy pragniesz służyć Mu na zawsze? Jeżeli tak, nie pozwól, by lęk powstrzymywał cię od opowiadania innym o twej przyjaźni z Bogiem! Wiecznotrwałe błogosławieństwa dla przyjaciół Boga Kto obiera przyjaźń z Bogiem, ten ma przeciw sobie cały świat (Jana 15:19). Możesz się stać przedmiotem szyderstw. Mogą cię nękać trudności, problemy i pokusy. Nie pozwól jednak nikomu ani niczemu ograbić cię z więzi z Bogiem, który obiecał przecież, że nigdy nie zawiedzie: „Nie porzucę cię ani cię nie opuszczę” (Hebrajczyków 13:5). Książka ta stanowi tylko jeden z dowodów, że Jehowa i Jego organizacja interesują się twą wieczystą pomyślnością. I chociaż nie jest możliwe omówienie tu wszystkich twych pytań i problemów, z pewnością bardziej niż kiedykolwiek uświadamiasz sobie, iż Biblia jest niewyczerpanym źródłem mądrości! (2 Tymoteusza 3:16, 17). Właśnie w tej świętej Księdze szukaj pomocy, gdy nie umiesz sobie poradzić z jakimiś problemami (Przypowieści 2:4, 5). Jeżeli masz bogobojnych rodziców, również u nich możesz znaleźć duchową mądrość oraz wsparcie — wystarczy, że otworzysz przed nimi serce! Przede wszystkim jednak nie zapominaj, iż każdy twój problem potrafi rozwiązać Jehowa Bóg. Jest „pomocą w utrapieniach najpewniejszą” i wesprze cię w pokonywaniu wszelkich trudności (Psalm 46:2). Dlatego „pamiętaj o swoim Stwórcy w kwiecie swojego wieku” (Kaznodziei 12:1). Dzięki temu rozweselisz serce Jehowy (Przypowieści 27:11). A ponadto w ten właśnie sposób uzyskasz życie wieczne w nieprzemijającym raju — nagrodę, którą Bóg obdarzy swych przyjaciół. Pytania do omówienia □ Dlaczego bliska więź z Bogiem ma tak duże znaczenie? □ Co Biblia wyjawia o Bogu? □ Co można zrobić, żeby czytanie Biblii sprawiało przyjemność i było pożyteczne? □ Co obejmuje „publiczne oznajmianie” swej wiary? □ Jaką rolę w przybliżaniu się do Boga odgrywają zebrania? Jak można odnieść z nich najwięcej korzyści? □ Jakich błogosławieństw dostępuje przyjaciel Boga? [Napis na stronie 311] Czy naprawdę mogę przybliżyć się do Boga? [Napis na stronie 312] Biblia to objawienie dane ludziom przez Boga. Wyjaśnia, skąd się wzięliśmy i dokąd zmierzamy [Ramka i ilustracja na stronach 316, 317] Zebrania pomagają przybliżyć się do Boga „Przekonałem się, że bliskie kontakty z tymi, którzy miłują Jehowę, pomagają mi utrzymywać z Nim zażyłe stosunki” — powiedział pewien młody Nigeryjczyk. Świadkowie Jehowy organizują takie wspólne spotkania w miejscowych Salach Królestwa (Hebrajczyków 10:23-25). Szesnastoletnia Anita powiedziała: „W Sali Królestwa znalazłam prawdziwych przyjaciół”. Jednakże zebrania takie właściwie nie mają charakteru towarzyskiego. W Salach Królestwa odbywa się szkolenie biblijne, na które składa się pięć cotygodniowych zebrań. Obejmuje ono szeroki zakres tematów: życie rodzinne, proroctwa i nauki biblijne, sposób postępowania oraz chrześcijańską służbę — żeby wymienić tylko kilka. Wprawdzie zebrania te nie mają wyszukanej formy, ale są przeprowadzane w interesujący sposób. Wykłady i dyskusje często przeplata się wywiadami i pokazami na żywo. Co godne uwagi, dzięki teokratycznej szkole służby kaznodziejskiej zostało wyszkolonych tysiące skutecznych mówców. Co możesz zrobić, jeśli już chodzisz na zebrania? Staraj się odnosić z nich coraz więcej pożytku. 1) Przygotowuj się. „Zaplanuj sobie stałą porę na studiowanie publikacji, które są omawiane na zebraniach” — mówi Anita. Łatwiej ci wtedy będzie 2) zabierać głos. Młody Jezus słuchał uważnie, zadawał pytania i udzielał odpowiedzi, gdy w świątyni rozważano zagadnienia duchowe (Łukasza 2:46, 47). Ponadto możesz robić notatki, żeby nie błądzić myślami i ‛zwracać baczniejszą uwagę na to, co słyszysz’ (Hebrajczyków 2:1). Jeżeli program przewiduje udział słuchaczy, zabieraj głos. Oto inna pomocna wskazówka: 3) Stosuj w praktyce to, czego się uczysz. Dziel się z drugimi zdobytą wiedzą. Co ważniejsze, wcielaj ją w życie, dokonując niezbędnych zmian. Składaj dowody, że prawda ‛działa w tobie’ (1 Tesaloniczan 2:13). Dawaj pierwszeństwo zebraniom. Jeżeli masz wyjątkowo dużo lekcji, staraj się je odrobić przed zebraniem. „Bardzo lubię porozmawiać sobie po zebraniu i często opuszczam salę ostatni” — mówi Simeon. „Ale gdy muszę jeszcze odrobić lekcje, wychodzę od razu”. Bez względu na to, jak rozwiążesz tę sprawę, dokładaj wszelkich starań, żeby regularnie być na zebraniach. Mają one zasadnicze znaczenie dla twego rozwoju duchowego. [Ilustracja na stronie 315] Jeżeli chcesz nawiązać przyjaźń z Bogiem, musisz czytać Biblię [Ilustracje na stronie 318] „Wiem, że gdy mam jakiś problem, zawsze mogę prosić Jehowę o kierownictwo i On mi pomoże”
Czy o wszystko można prosić z wiarą? Czytam dziś w Biblii o niezwykłym zdarzeniu z życia Jezusa i Jego uczniów. W Ewangelii wg św. Marka jest napisane, że w drodze z Betanii do Jerozolimy Jezus zgłodniał i na pobliskim figowcu chciał znaleźć coś na przekąskę. Niestety, nie była to pora owocowania figowców.
Michele Brambilla JEZUS I WIARA. DZIECI PYTAJĄ Poradnik dla rodziców ISBN: 83-7318-323-X © Wydawnictwo WAM, 2005 O co powinniśmy się modlić? Z pewnością spotkasz ludzi, którzy tak powiedzą: na modlitwie trzeba Bogu dziękować, trzeba Go czcić. I tyle. Tacy ludzie nie proszą Boga na modlitwie o nic dla siebie. Jestem przekonany, że taki sposób myślenia o modlitwie jest niewłaściwy. Oczywiście, trzeba zawsze dziękować Bogu, przede wszystkim za życie, którym nas obdarował, za każde dobro, które zdarza się nam i naszym bliskim. Również modlitwa uwielbienia jest bardzo ważna. Ale trzeba się także modlić, prosząc Boga o coś. Sam Jezus mówi nam o tym. W modlitwie Ojcze nasz (Mt 6, 9-13) przekazał nam, abyśmy prosili każdego dnia: Naszego chleba powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, tak jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego! Widzisz, ile próśb zostało wymienionych w drugiej części tej modlitwy? Ale to nie wszystko. Jezus zachęca nas, abyśmy w modlitwie nie ustawali i byli natarczywi w przedstawianiu Bogu naszych próśb. Posłuchaj fragmentu Ewangelii według św. Łukasza: Dalej mówił do nich: „Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: "Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam co mu podać". Lecz tamten odpowie z wewnątrz: "Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie". Powiadam wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. I ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą (Łk 11, 5-13). Przeczytam ci teraz zdanie księdza Luigiego Giussaniego, którego już cytowałem: „Spełnione wyrażenie modlitwy wydaje się pytaniem. A zatem fundamentalne wyrażenie egzystencji ludzkiej zaczyna się od pytania”. Dlaczego zatem w pytaniu wyraża się modlitwa bardziej spełniona, tzn. bardziej autentyczna? Ponieważ ten, kto prosi, uznaje swą zależność od kogoś innego. Kiedy ty zwracasz się z prośbą do twoich rodziców o pozwolenie na wyjście z przyjacielem, tym samym uznajesz, że to właśnie oni, twoi rodzice, mogą ci na to pozwolić. Kiedy prosisz ich o pieniądze na jakąś grę, uznajesz swoją zależność od nich. A zatem tym bardziej powinniśmy uznać naszą zależność od Tego, który obdarował nas życiem i nie przestaje nas nim obdarowywać każdego dnia. Zapewne słyszałeś już nieco o znanej mowie Jezusa, którą nazwano „Kazaniem na Górze”. W tym kazaniu wymienione są błogosławieństwa. W Ewangelii według św. Mateusza znajdują się one w 5. rozdziale. Pierwsze błogosławieństwo brzmi tak: Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie (Mt 5, 3). Co to znaczy „ubodzy w duchu”? Aby to wyrażenie dobrze zrozumieć, przypomnijmy sobie znaczenie słowa hebrajskiego anavě, które znaczy „pochylony, zgarbiony”, za pomocą którego wówczas określano „ubogich w duchu”. A więc błogosławieni to „pochyleni, zgarbieni”. Błogosławieni „pochyleni”, to znaczy ci, którzy uznają swoją zależność od Boga i przed Nim „się pochylają”, Jemu się kłaniają. A Bóg wynagradza taki gest pokory. Człowiek „pochylony” uznaje, że bez swojego Stwórcy nie może nic uczynić. Wie on, że zostało mu dane przez Boga nawet to, co pozornie do niego należy, na przykład jego ciało i inteligencja. A zatem w modlitwie prosi on Boga o potrzebne mu dary. Człowiek pyszny, przeciwnie, o nic nie prosi, gdyż wydaje mu się, że jest panem swojego życia. Uważa on, że może wystarczyć sam sobie, że może sam wszystko w życiu osiągnąć. Ale kiedyś nadejdzie taki moment, w którym zda sobie sprawę, że taka postawa jest jedną wielką iluzją. A więc, o co można prosić Boga? Uwaga i na to pytanie. Może ktoś powie, że Boga należy prosić tylko w sprawach ważnych i doniosłych. Ale wobec tego zapytajmy: co to znaczy, że dla Boga coś jest godne uwagi albo coś jest bez znaczenia? Jeśli Bóg jest, to oczywiste, że wchodzi w każdą chwilę naszego życia, w każdą sytuację, nawet w tę na pozór banalną. A zatem, możemy zawsze prosić Boga o pomoc w jakiejkolwiek spawie. Sam Jezus dał nam przykład takiej modlitwy w Kanie Galilejskiej. Mówi nam o tym wydarzeniu św. Jan w 2. rozdziale swojej Ewangelii. W czasie wesela zabrakło wina. Jezus kazał sługom napełnić wodą sześć stągwi kamiennych. Potem przemienił wodę w wino, które okazało się lepsze od wina podawanego na początku uczty weselnej. Ks. Giussani pisze, że cud w Kanie Galilejskiej — przedziwny cud, który sprawił, że pod koniec uczty woda stała się winem — jest jedną z najbardziej znaczących stron koncepcji życia, jaką przedstawia Jezus. Każdy aspekt ludzkiego życia, nawet najbardziej banalny, jest godny uwagi Jezusa, a zatem także Jego Boskiej interwencji. A więc można się modlić w każdej sprawie. Naturalnie, nie prosimy Boga o zło i nie możemy rościć sobie pretensji do tego, żeby nasze pragnienia były ważniejsze od woli Bożej. Krótko mówiąc, każda modlitwa jest dozwolona, o ile towarzyszą jej słowa Jezusa wypowiedziane w Ogrodzie Oliwnym na krótko przed śmiercią. Jezus prosi, żeby Ojciec zachował Go od wielkiego cierpienia, które ma nadejść, ale zaraz dodaje: jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie (Łk 22, 42). opr. aw/aw
Mam takie pytanie: jak i o co się modlić? Oczywiście wiem, że modlitwa to nie jest koncert życzeń, ale jednak jest napisane: "proście a będzie wam dane", więc to naturalne, że jakieś prośby do Pana Boga w modlitwie się zanosi. Mój problem polega na to, że nie wiem o co prosić.
Ojcze nasz (Modlitwa Pańska) Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj, i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen Modlitwa Ojcze Nasz jest skierowana do Boga Ojca stworzyciela świata. Stąd zwana jest również Modlitwą Pańska. Modlitwa ta ma swoje źródło w Biblii (Mat. 6,9-13 BT 2003r.).
Istnienia Boga nie można wyjaśnić w kategoriach ludzkich ani zracjonalizować za pomocą logicznych argumentów, ponieważ przekracza On to, co znamy i widzimy. Tylko przez wiarę możemy Go poznać. Nie możemy poznać Boga poprzez nasze własne wysiłki. Musimy polegać na wierze, aby zrozumieć, kim On jest i co dla nas zrobił.
Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 17:36 po co prosić jak można dziękować a to jeszcze lepsze jest blocked odpowiedział(a) o 18:07 Zależy jakiego boga,przecież każdy ma swoją ''funkcję''. EKSPERTpiotrżar odpowiedział(a) o 18:14 Ponieważ zniesławione zostało imię Boga, Jezus powiedział: „Macie więc modlić się w ten sposób: ‚Nasz Ojcze w niebiosach, niech będzie uświęcone twoje imię. Niech przyjdzie twoje królestwo. Niech się dzieje twoja wola, jak w niebie, tak i na ziemi’” (Mateusza 6:9, 10). Powinniśmy modlić się o przyjście Królestwa Bożego, gdyż za pośrednictwem tego rządu Bóg urzeczywistni swoją wolę w niebie i na ziemi. Jezus wskazał też, że możemy prosić o „chleb na ten dzień” oraz poruszać sprawy związane z zatrudnieniem, mieszkaniem, odzieżą, zdrowiem i innymi troskami. Ponadto uczył, byśmy modlili się o przebaczenie (Łukasza 11:3, 4).„We wszystkim niech wasze gorące prośby zostaną przedstawione Bogu w modlitwie i błaganiu wraz z dziękczynieniem” (Filipian 4:6).Jak wynika z tego wersetu, w rozmowie z Jehową możesz poruszać najróżniejsze tematy. Możesz Mu mówić o swoich problemach i troskach, a także wyrażać wdzięczność asleir odpowiedział(a) o 18:19 Możesz prosić dosłownie o wszystko, ale nie oczekuj że cokolwiek dostaniesz. Boga nie ma. Your Mom odpowiedział(a) o 17:40 Śmierć? Koniec świata? Więcej zespołów metalowych? Uważasz, że ktoś się myli? lub
Warto prosić Boga o mądrość i szczęście dla naszych przyjaciół i członków rodziny. Jednocześnie, nie możemy naginać ich wolnej woli i zmuszać ich do nawrócenia się. Czasami kryzysy wiary są potrzebne, bo zmuszają do przeanalizowania swojego życia.
Strona Główna › Religia i teologia › Jak prosić Boga o pomoc? Proszenie Boga jest prawdziwą sztuką | Fot. Jills Czy zastanawiasz się, jak skutecznie prosić Boga o pomoc? Choć wydaje się to proste, wcale takie nie jest. To prawdziwa sztuka, która wymaga zrozumienia wielu istotnych aspektów boskiej natury. Jeśli bowiem modlitwa ma zostać wysłuchana, powinna być właściwie wykonana. Dla wielu ludzi proszenie Boga wydaje się podstawową funkcją modlitwy. Podoba nam się świadomość, że jest ktoś, do kogo można zwrócić się w potrzebie i w chwili zwątpienia. Szkoda tylko, że często postrzegamy Boga jako istotę odpowiedzialną za to, co się dzieje; jako zarządcę decydującego o wszystkich zdarzeniach (nawet najdrobniejszych). Traktujemy go trochę jak dyrektora w firmie. To działa w następujący sposób. Kiedy pracownik chce podwyżkę, idzie do dyrektora. Kiedy pracownik chce przeprowadzić jakąś reorganizację w swoim dziale, idzie do dyrektora. Jeśli pracownik chce... czegokolwiek, zwraca się z tym do swojego dyrektora. Mam dla ciebie przykrą wiadomość. Bóg nie jest twoim szefem. Dobrze by było zawsze o tym pamiętać. To ty jesteś odpowiedzialny za samego siebie. Ty decydujesz i ponosisz konsekwencje swoich decyzji. Bóg nie jest też dżinem z lampy i nie jest jego rolą spełnianie życzeń. Nie robi magicznych sztuczek czy cudów na zawołanie. Każde marzenie powinieneś spełniać samodzielnie. Ewentualnie przy pomocy innych ludzi. Tak właśnie wygląda ludzkie życie. Proszenie Boga w praktyce Na jednym z angielskojęzycznych forów dyskusyjnych poświęconych duchowości znalazłem kiedyś bardzo ciekawy tekst. W rewelacyjny sposób ukazuje, jakiej roli Bóg nie powinien pełnić w ludzkim życiu. Prosiłem Boga, by zabrał mój ból. Bóg powiedział: Nie. Nie jest moim zadaniem zabieranie twojego bólu, lecz twoim, żeby go oddać. Prosiłem Boga, by uleczył moje niepełnosprawne dziecko. Bóg powiedział: Nie. Jego dusza nie jest chora, a ciało jest tylko tymczasowe. Prosiłem Boga o obdarowanie mnie cierpliwością. Bóg powiedział: Nie. Cierpliwość powstaje jako konsekwencja cierpienia. Nie można jej dostać, trzeba na nią zapracować. Prosiłem Boga, by dał mi szczęście. Bóg powiedział: Nie. Daję ci moje błogosławieństwo. Szczęście zależy od ciebie. Prosiłem Boga, aby oszczędził mi cierpienia. Bóg powiedział: Nie. Cierpienie odciąga cię od ziemskich trosk i zbliża do mnie. Prosiłem Boga, aby mój duch się rozwinął. Bóg powiedział: Nie. Należy rozwijać się samodzielnie, ale będę rzucał ci kłody pod nogi, by twój rozwój był bardziej intensywny. Prosiłem o wszystkie dobra, które sprawiłyby, że mógłbym cieszyć się życiem. Bóg powiedział: Nie. Daję ci życie, abyś mógł się cieszyć wszystkimi dobrami. Proszę Boga, by pomógł mi kochać wszystkich tak bardzo, jak on kocha mnie. Bóg powiedział: Ach, w końcu pojąłeś. [źródło: Questions/A sign of the times] Jak widać na powyższym przykładzie, proszenie Boga to o wiele bardziej skomplikowana rzecz, niż można by sądzić. Niby wszystko powinno być proste. Chcę czegoś, więc o to proszę i dostaję. Kropka. W rzeczywistości nie zawsze dostajemy to, czego pragniemy. I wówczas myślimy, że Bóg nie wysłuchał naszej modlitwy. Albo że za coś nas ukarał. Nawet przez chwilę nie zastanowimy się, jak cała sytuacja może wyglądać z jego (Boga) perspektywy. A może jest właśnie tak, jak w przytoczonym wyżej tekście? Warto się nad tym głębiej zastanowić. Ciągle o coś prosimy Boga Bardzo często zdarza się, że Bóg jest przez człowieka traktowany jako magiczny środek do osiągania zadowolenia lub jako źródło poczucia bezpieczeństwa. Zwracamy się do niego, ilekroć czegoś potrzebujemy. Czasami nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, kiedy w myślach rzucamy krótką modlitwę. Student czekający na swoją kolej obrony pracy magisterskiej powtarza w głowie: O Boże, żeby mi się tylko udało. Żeby się tylko udało. Mężczyzna ubiegający się o podwyżkę w pracy, powtarza niczym mantrę: Proszę, żeby mi dali tę podwyżkę. Nawet złodziej podczas rabowania domu, nieświadomie modli się, żeby nie zostać złapanym. Ciągle o coś prosimy. Ciągle pragniemy dostawać... I nie ma w tym nic złego. Wszak całe życie opiera się na pragnieniach, prawda? Problem pojawia się wówczas, gdy nie umiemy prosić w sposób właściwy. Jak prosić Boga o pomoc? Istnieje wiele sposobów. Najprostszym i najpowszechniejszym jest modlitwa. W dodatku wiemy, że ma ona ogromną siłę. Z pewnością znasz wiele modlitw i mantr, które mogą okazać się przydatne. Zresztą, możesz samodzielnie ułożyć treść modlitwy. W taki sposób, żeby ci odpowiadała. Przeczytaj również: Czego nauczyła mnie modlitwa św. Franciszka? Treść modlitwy powinna być dostosowana do człowieka, ponieważ każdy z nas działa nieco inaczej i charakteryzuje się innymi schematami myślenia. Nie musimy w tym przypadku dostosowywać się do Boga. On zrozumie każdą naszą myśl oraz intencję. Nie ma więc potrzeby stosowania sformalizowanych regułek czy powtarzania mantr. Prośba do Boga powinna być jak najbardziej spersonalizowana pod kątem osoby proszącej. Jeśli twoja podświadomość bezbłędnie rozpozna przesłanie i znaczenie prośby, wszystko będzie w porządku. To wystarczy. Modlitwa jest jednak dopiero pierwszym etapem proszenia Boga o pomoc. Po nim następuje drugi – o wiele trudniejszy. Jest nim podjęcie konkretnych działań mających na celu realizację pragnień. Jeśli prosisz o coś Boga, nie siadaj na tyłku w oczekiwaniu rezultatów. W ten sposób dojdziesz tylko do przekonania, że nikt twoich modlitw nie słucha. Natomiast jeśli zaczniesz działać, prędzej czy później osiągniesz etap realizacji swoich pragnień. Bóg działa za pomocą narzędzi, którymi są twoje własne ręce. Wszystkie rezultaty potrzebują odpowiedniej pracy, by móc zaistnieć. W tym świecie nie ma innej drogi. I na koniec... Istnieje jeszcze jeden etap proszenia Boga o pomoc, o którym część osób zapomina (a może po prostu nie chce im się pamiętać). Chodzi o wdzięczność. Serio, to prawda. Proszenie nie kończy się (a przynajmniej nie powinno) w chwili, gdy nasza prośba zostanie wysłuchana. Kiedy już dostaniesz, o co prosiłeś, powinieneś podziękować. Nie tylko dlatego, że tak nakazuje dobre wychowanie. Przede wszystkim z powodu wewnętrznych cudów (głównie emocjonalnych), jakie dokonują się w człowieku potrafiącym być wdzięcznym za to, co posiada. Naprawdę warto spróbować. Okazuje się bowiem, że kiedy w sercu człowieka panuje wdzięczność, jego życie staje się niezmiernie bogate. Zmień czyjeś życie na lepsze! Udostępnij: Kategorie: Religia i teologia Autor: Wojciech "Abaren" ZielińskiZałożyłem tę stronę internetową, by pomóc wszystkim osobom, dla których liczy się uniwersalna duchowość. Nie taka, która nakłania do nienawiści i walki, lecz prawdziwa - skupiona na szczerych poszukiwaniach Artur Myślę, że Bóg przenika wszystko co nas otacza i oczywiście nas samych. Możemy prosić, ale bardziej musimy wierzyć,że otrzymamy to o co prosimy. To niezłomna wiara czyni cuda. Wiara wyrażająca wdzięczność, że to, o co prosimy już się stało. W moim przypadku w sposób niezwykły i cudowny się sprawdza. Pozdrawiam! Morfis Natalia A ja nie potrafię zrozumieć jak można wierzyć w kogoś, kogo istnienia nigdy nikt nie udowodnił, nie ma żadnych dowodów na to, że on istnieje. Ja na przykład nie potrafię w to uwierzyć, bardziej jestem ku temu, że nie ma takiego Boga jak to opowiada o tym tysiące różnych religii, a jest siła Natury i ewolucjonizm. Wojciech P. P. Zieliński @Natalio – ja również nie jestem zwolennikiem wierzeń w różnorodne bóstwa. Niemniej Bóg jest bardzo użytecznym archetypem. Szczególnie w rozważaniach duchowych się przydaje, jako symbol naszych dążeń i mistycznych marzeń. W takich tekstach, jak ten przedstawiony powyżej, powinno się traktować Boga jako postać wykorzystaną do przedstawienia pewnej idei. W tym przypadku chodzi o to, że człowiek powinien być samodzielny i odpowiedzialny za podejmowane decyzje. To człowiek, a nie Bóg, powinien działać na rzecz osiągnięcia swoich celów. Nie możemy przyzwyczajać się, że wszystkie nasze problemy załatwi za nas ktoś inny (Bóg, mistrz, anioł czy chociażby rząd naszego kraju). W takim przypadku nie będziemy potrafili niczego zrobić. Staniemy się bezradni i bezużyteczni. Natalia Dziękuję za wytłumaczenie, teraz wszystko stało się dla mnie jasne. Wydaje mi się, że rozumiem o co Ci chodzi i całkiem podoba mi się ten sposób myślenia. Tadeo Bardzo trafnie to zostało powiedziane. Bóg nie jest szefem, każdy z nas jest odpowiedzialny za samego siebie. Chcemy coś mienić, to sama modlitwa nie wystarcza, potrzebne jest odpowiednie działanie. Warto zwrócić uwagę, że Bóg nie będzie spełniał naszych zachcianek. Modlitwa ma sens nie wtedy, gdy staramy się zaspokoić naszą próżność, ale gdy staramy się nasze życie wzbogacić o wyższe wartości. Proponuję lekturę dwóch odpowiedzi na pytania dotyczące celu i znaczenia modlitwy duńskiego mistyka Martinusa. Artur Nasz umysł zawsze wątpi w to czego nie może "realnie" dotknąć, poznać. Stąd rodzi się zwątpienie również w Boga. Uznaję jednak, że musi istnieć inteligencja która stworzyła tą cudowną otaczającą nas rzeczywistość. Jeżeli więc jest to jakiegoś rodzaju inteligencja, a nie tylko "bezrozumna" przypadkowa ewolucja, to musi mieć też aspekt osobowy. Myślę że Bóg, jakbyśmy nie chcieli go pojmować, ma zarówno charakter bezosobowy, jak i osobowy. Stąd wynika tyle niezrozumienia odnoszącego się do różnych systemów rozwoju duchowego. Każdy z nich opisuje Boga (rzeczywistość duchową) na swój sposób przykładowo: Zen – bezosobowo, Joga – osobowo. I najlepsze w tym wszystkim jest to, że każda z nich ma częściowo rację. Wojciech P. P. Zieliński @Artur – nie tylko mają rację częściowo, ale całkowicie. Bóg – osobowy/bezosobowy, skończony/nieskończony, miłujący/karzący, dobry/zły – istnieje i nie istnieje jednocześnie. Jeśli natomiast chodzi o nas, ludzi, nie ma to tak naprawdę znaczenia. Kwestia Boga raczej nie zostanie udowodniona ponad wszelką wątpliwość. Przynajmniej nie na tym świecie. Ilekroć słyszę dwóch ludzi kłócących się o Boga, próbuję im uświadomić, że oboje mają rację i mylą się w jednakowym stopniu. Wiem, to brzmi bardzo dziwnie. Sprawa wygląda nieco jak w przypadku kota Schrödingera. Natalia Racja. Ja nikomu nie udowodnię, że Bóg nie istnieje i mi nikt nie udowodni, że istnieje. Ale każdy wierzy w coś innego. Ja na przykład nie zakładam, że ewolucja jest bezrozumna, być może przypadkowa, ale to też niesamowite, że powstało życie, tyle pięknych roślin i zwierząt nie wspominając o oceanach, morzach, górach itp. przez przypadek. Jednak wierzę w nią bardziej niż w jakąś religię. Natomiast religia np. chrześcijańska mnie po prostu irytuje, bo jak dla mnie to są zwykłe bajki i Bóg jest aż zanadto osobowy. Wojciech P. P. Zieliński @Natalio, mnie też kiedyś chrześcijaństwo bardzo irytowało. Wystarczy posłuchać pierwszego lepszego kazania w niedzielę, zerknąć do Biblii – i już się coś nie zgadza. Jako, że żyjemy w kraju (ponoć) katolickim, takim osobom jak my jest szczególnie trudno. Kiedyś nawet jedna kobieta zerwała ze mną dlatego, bo nie chodzę do kościoła. Jak widać dla pewnych osób religia może być ważniejsza nawet od miłości. Jakiś czas temu uświadomiłem sobie jednak pewną rzecz: nie jest moją rolą decydować, w co ludzie powinni wierzyć – to ich sprawa. Z tym króciuchnym zdaniem przyszła prawdziwa tolerancja na wierzenia, nawet te niezgodne z moimi przekonaniami. Odtąd staram się nie krytykować nikogo za wiarę, choćby była kompletnie bez sensu. PS. Życie na naszej planecie jest tak cudowne, że nie ma znaczenia czy stworzył je Bóg czy powstało w inny sposób. Jest zachwycające i to mi wystarczy :) Natalia Jak zwykle masz rację i jak zwykle mnie przekonałeś :) Tak, nasza planeta jest piękna, ale niestety doszłam do przekonania,że bez ludzi byłaby piękniejsza...albo bynajmniej bez większości ludzi, którzy tak niszczą naszą piękną planetę. Nie potrafię zrozumieć ludzi, dla których liczą się tylko pieniądze, zabijają piękne zwierzęta, które przez ludzi są zagrożone wyginięciem, na przykład Goryle... no jak można takie piękne, łagodne, wspaniałe i tak bardzo podobne do nas zwierzęta zabijać?! w imię czego? a wycinanie lasów? nie mogę tego pojąć przecież żadne pieniądze, luksusowe domy, samochody i centra handlowe im tego nie zastąpią. Trochę nie na temat, ale nie mogę się z tym pogodzić i martwi mnie to :( Wojciech P. P. Zieliński Może i nie na temat, ale masz rację. Również nie mogę zrozumieć ludzkiej głupoty i okrucieństwa. W moim domu rodzinnym mamy psa ze schroniska, nad którym poprzedni właściciel bardzo się znęcał. Nie potrafiłbym tak skrzywdzić istoty żywej. Żyję według zasady: "nie rób drugiemu, co nie jest miłe tobie" i stosuję to również do zwierząt. Nawet owady z domu wolę wynieść niż trzepnąć gazetą (no, z wyjątkiem komarów – ale to już jest wojna ;P). Czasami myślę, że najlepiej byłoby wyprowadzić się gdzieś daleko na wieś i oderwać się od tego wszystkiego. Może kiedyś... Natalia Taaak... na wieś, ale na taką prawdziwą wieś, gdzie ludzie nie wtykali by swoich nosów, z dala od cywilizacji, żyć w zgodzie z naturą, mieć swoje warzywa, owoce, kury, kozy, psy ze schroniska, których nikt nie chce i ludzie wyrządzili im dużo krzywdy. Takie dziwnie mam marzenia :D A co do owadów to jak mnie zawsze muchy wkurzały to chciałam je gazetą chlasnąć, a ostatnio trafiła się jakaś chorowita mucha, wylądowała mi na stole i leżała na plecach i bzyczała no to ja ją przekładałam na "brzuch" ale ona dalej na plecy i w końcu skonała i już od dobrych kilku dni jej zwłoki leżą na stole... jutro będę musiała je w końcu sprzątnąć :P A przecież mogłam ją zabić jak była taka bezradna... Amstaff Bardzo istotne wskazówki. Wezmę to pod uwagę. Maria Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam duskusję /rozmowę Wojciecha i Natalii i ................dziękuję bardzo. Przede wszystkim TOBIE, Wojtku, -za wiele cennych zdań, interpretacji i wielką kulturę dyskusji. Wprawdzie przedmiot rozmowy zobowiązuje do takowej, ale różnie to bywa. selwa 5 zasad takich, 10 owakich. Spisane w skrótowy sposób robią wrażenie infantylne i jak pisze autor tej strony wszystkie nurty religijne zalecają w istocie to samo. Bądź dobry. Przytoczę dowcip żydowski o jednym ze sławnych rabinów, który poproszony o to żeby streścił Torę stojąc na jednej nodze, stanął w pozycji bociana i powiedział " nie czyń drugiemu co tobie niemiło", "a reszta to tylko komentarze" dodał. Tak więc pobiłem wszystkich rozstrząsaczy bytu numerujących zasady uzyskania oświecenia. Ja również przebyłem drogę od chrześcijaństwa poprzez inne nurty religijne do buddyzmu i w końcu przyparty do muru przez, któreś z moich pragnień nie do zrealizowania, odrzuciłem i pragnienia i niezliczone książki mówiące "jak żyć" i przestałem pakować się w sprawy przynoszące cierpienie. Obrzydzenie budzą we mnie fałszywi duchowi nauczyciel jak np nauczyciel (certyfikowany) diamentowej drogi, który na spotkaniu z zainteresowanymi, z ogniem chrześcijańskich inkwizytorów w oczach prawił o błędach chrześcijaństwa, aż zniesmaczony taką nietolerancją "nauczyciela" zwróciłem mu uwagę, że w chrześcijaństwie jest sporo pożytecznych rzeczy. Ów nauczyciel, na innych spotkaniach, z przylepionym do gęby Dalajlamopodobnym uśmiechem pilnował się już aby mówić o rzeczach ważnych w sposób oględny, nie budzący kontrowersji. Dla mnie był po prostu fałszywy. Bardzo cenię Dalajlamę choć również nabrał irytującej maniery uogólniania i doradzania. Najlepszym sposobem nauczania jest zaniechanie pouczania. Jeśli osiągniesz spokój kierując się tymi badziewnymi pouczeniami to nie jest to wartościowe. Musisz sam dojść do właściwej ścieżki. Bardzo cenię Ursulę Le Guin, a sfilmowana książka jej ojca "Ischi ostatni Indianin" jest moją ulubioną pozycją choć strasznie smutną. W jest książkach jest sporo prawd w stylu zen, podanych w sposób, który mnie nie razi. Nie czytaj niczego. Usiądź po prostu i przestań myśleć. Tylko istniej. Bede zaglądał. Wojciech P. P. Zieliński @Selwa, dziękuję za świetny komentarz; cieszę się, że jest na tym blogu więcej miłośników U. K. Le Guin. Książki tej autorki są jednymi z najciekawszych jakie czytałem. Szczerze można polecać każdemu, nawet jeśli nie jest miłośnikiem fantastyki. Jeśli chodzi o książki uczące prawd życiowych, nauczycieli duchowych i cały ten "duchowy biznes" – nie mam nic przeciwko, dopóki ludzie pozostają tolerancyjni dla cudzych poglądów. Twój przykład, selwa, jest wyśmienity. Wielu ludzi przyzwyczaiło się już tak bardzo do krytykowania chrześcijaństwa, że uważają to za element rozwoju duchowego; że niby oni tacy mądrzy, a chrześcijanie głupi. Myślę, że najpierw powinniśmy spojrzeć na siebie, a dopiero potem możemy zacząć przyglądać się innym. Jedna z mądrości chrześcijańskich brzmi: "Kto jest bez winy, niechaj pierwszy rzuci kamień". Jakoś tak wszyscy rzucają ochoczo. Nikt niestety nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie ma na świecie "ludzi bez winy". Artur Gdy sięgamy do korzeni największych religii oraz do nauk mistyków oraz świętych odnajdujemy jedność duchowego doświadczenia. To co o tym sądzimy, jak to interpretujemy i rozumiemy oddala nas od prawdy. Powstaje zafałszowany obraz rzeczywistości, której nasz umysł nigdy nie pojmie. Gdy przestajemy osądzać, a staramy się bardziej kochać oraz gdy zaczynamy szukać podobieństw opierając się na własnym doświadczeniu duchowym, prawda stopniowo zaczyna nam się objawiać. "Trwając" a nie "stawając się" poznajemy tajemnice Ducha. Karol Dyskusje o tym, czy jest, albo jaki jest Bóg, zawsze pozostaną nierozstrzygnięte. Nic na to nie poradzimy (co nie znaczy, że nie warto dyskutować). Mnie pomaga założenie: przyjdzie czas, dowiem się, a póki co – szukam dalej. Dlatego tak cenię neutralne sformułowanie w modlitwie AA: "Bóg, jakkolwiek go pojmujemy". Zarówno prośba jak i podziękowanie, antropomorfizuje Boga. Ale przecież mamy do tego prawo. A co o wdzięczności wobec Boga: kto chciałby wciąż obdarowywać niewdzięcznika? Tylko od niemowlęcia nie oczekuje się wdzięczności, ale jeśli chcemy być dojrzali, nie możemy być zachłanni. Robert Ciężko jest udowodnić, że Bóg istnieje naprawdę, lecz ja wierzę w Boga i wiem, że istnieje. Moja wiara jest dość stabilna od dziecka i wiem, że swoim dzieciom będę chciał przekazać swoją wiarę. Agnieszka Na świecie istnieje wiele religii. Prawie każda religia twierdzi, że jest jedyną prawdziwą religią. Jest to bardzo mylące dla ludzi szukających prawdy lub szukających Boga. Kogo powinni słuchać? Kto ma właściwą odpowiedź? Która religia jest właściwa. A może wszystkie są właściwe? Czy wszystkie są dobre, gdyż z reguły uczą ludzi jak być dobrymi? A może wszystkie są złe? Rozważmy te pytania. Słowo "religia" w Biblii oznacza "ceremonialne nabożeństwo, oddawanie czci Bogu". Jest to podstawowa definicja podawana w słownikach. Ale w dzisiejszych czasach słowo to odnoszone jest jakiegokolwiek zbioru wierzeń, niezależnie od tego czy jest w nich obecne oddawanie czci Bogu, czy nie. Według słowników, jest to druga definicja religii. "Jest tylko jeden Bóg – jest on wczechobecny, Jest tylko jedna religia – religia miłości, Jest tylko jedna kasta – kasta ludzkości, Jest tylko jeden język – język serca." Pozdrawiam Was w Świetle. Antonte1 Co za banalne zakończenie wpisu ... I druga rzecz: Na jakiej podstawie powatpiewasz ze ludzie dziękują za spełnienie próśb? Siedzisz w ich głowach, słuchasz modlitw?? To, ze niektórzy proszą Boga o blahostki nie przekreśla mocy Bożej uwagi, jeżeli jest, myśle ze słucha i tych nieustannych próśb i równie częstych podziękowań ludzkich. Wojciech P. P. Zieliński @Antonte1 – o tym, że wielu ludzi nie dziękuje za spełniona prośbę napisałem na podstawie informacji zdobytych podczas rozmów z ludźmi. Obracam się w kręgach osób bardzo zainteresowanych duchowością. Ilekroć rozmawiamy o modlitwie, większość osób przyznaje, że nigdy (lub prawie nigdy) Bogu nie dziękowało za wysłuchaną prośbę. Co prawda nie prowadzę badań statystycznych na ten temat, ale rozmawiałem o tym już z tyloma osobami, że mogę wysnuwać jakieś wnioski (naukowcy czasami publikują wyniki analizy statystycznej w oparciu o badanie mniejszej grupy osób). Co do zakończenia wpisu: może i banalne, ale podziękowanie uważam za wyraz dobrego wychowania. Nie chcę, żeby ktoś pomyślał, że dziękuję Bogu, ponieważ jest Bogiem i należy mu się jakiś większy szacunek. Dziękuję każdej osobie, która mi pomaga. Bóg czy człowiek – nie ma znaczenia. tarot Często proszę o pomoc anioły, nie tylko w konkretnych sprawach , ale także o np siłe do pracy , do walki z przeciwieństwami losu. Bardzo mi to pomaga, taka chwila skupienia i zastanowienia się nad sobą. Zawsze bardzo dziękuję za okazana pomoc. Ryszard Gajdzik To są piękne słowa je Sathya Sai również "Bądź dobry,czyń dobro,dostrzegaj dobro." Najlepszą formą modlitwy jest modlitwa dziękczynna. Dzięki Ci Boże za to,że pobłogosławiłeś moje życie pomyślnością. Taka modlitwa wypowiedziana i wprowadzona w czyn przynosi znakomite rezultaty,gdyż wynika z wiedzy,że rezultaty już zaistniały a nie z prób ich osiągnięcia. Karolina To jak się modlimy zależy od stopnia świadomości. I nie żebym dzieliła ludzi na lepszych czy gorszych. Każdy jest na takim etapie na jakim ma być. Im większa świadomość tym mniej roszczeniowa forma modlitwy :) To człowiek decyduje o swoim szczęściu, a cierpienie ma zawsze ukryte błogosławieństwo i cała sztuka w dostrzeżeniu tego błogosławieństwa. Jeśli chcesz wypowiedzieć się na temat poruszony w niniejszym artykule, podzielić swoją historią lub o coś zapytać, napisz do mnie. Adres mailowy znajdziesz w zakładce kontakt.
Jak prosić Boga o mieszkanie? Pamiętajmy by nasze prośby nie były zbyt przesadne. Samotnej osobie nie jest potrzebny do mieszkania apartament o powierzchni 75 m2. Modlitwa nie może być również pełna nienawiści i goryczy, np. nie wolno modlić się o mieszkanie możliwie daleko od swoich rodziców bo popadło się z nimi w konflikt.
Czy można prosić Boga o wygląd ? Autor Wiadomość Dołączył(a): N maja 29, 2011 23:27Posty: 153 Czy można prosić Boga o wygląd ? Mam pytanie może ono wydać się śmieszne, ale czy można prosić Boga o wygląd? Sprawa jest dla mnie bardzo ważna, otóż moja najlepsza przyjaciółka boryka się z problemem otyłości. I nie myślcie tylko ,że je ile wlezie bo to nie prawda . Jej rodzice też są otyli. Stosowała już wszystkie możliwe diety , brała tabletki i mordowała swoje ciało na siłowni, uwierzcie mi ,że mimo to udało się jej jedynie zrucić kilka kilogramów które po pewnym czasie oczywiście powróciły . Ona nie chodzi do kościoła i w ogóle ma myślenie jak jeszcze ja kilka miesięcy temu ... Wiem jak bardzo cierpi z powodu tego jak wygląda , myślę że ma depresję ... Nie chce nigdzie wychodzić bo wstydzi się swojego ciała. Bardzo ją lubię jest mi niezwykle bliską osobą czy ja mogę prosić Boga o to by w końcu udało się jej schudnąć ? Nie chodzi mi o to żeby z dnia na dzień zjechała 40 kg, ale o to by to co robi w tym kierunku przyniosło w końcu efekt . Wiem ,że Bóg ma wiele innych "spraw" pewnie ważniejszych. Ona bardzo cierpi z tego powodu to młoda dziewczyna i najnormalniej w świecie mi jej żal . Czy Bóg wysłuchał by takiej prośby ?Jeśli to poryty pomysł to piszcie bo nie wiem co robić . _________________"Człowiek za każdym razem myśli, że coś wytłumaczy i tylko brnie dalej. " N cze 19, 2011 21:46 Elbrus Dołączył(a): Pt lis 27, 2009 14:07Posty: 8227 Re: Czy można prosić Boga o wygląd ? Molly napisał(a):Czy Bóg wysłuchał by takiej prośby ?A dlaczego miałby wysłuchać? Molly napisał(a):Ona nie chodzi do kościołaCzy otyłość jest zatem jej największym problemem? _________________The first to plead is adjudged to be upright, until the next comes and cross-examines him.(Proverbs 18:17)Słuszna decyzja podjęta z niesłusznych powodów może nie być słuszna.(Weatherby Swann)Ciemny lut to skupi.(Bardzo Wielki Elektronik) N cze 19, 2011 22:16 Molly Dołączył(a): N maja 29, 2011 23:27Posty: 153 Re: Czy można prosić Boga o wygląd ? Elbrus napisał(a):Czy otyłość jest zatem jej największym problemem?Na chwilę obecną to raczej tak, bynajmniej dla niej ... Nie mam zamiaru jej nawracać sama kiedyś do tego dojedzie, ale czy ja mogę się za nią się modlić o to aby udało się jej schudnąć? Czy skoro ona nie chodzi do kościoła to Bóg nie wysłucha mojej prośby...Wiem ,że to długo potrwa ,a i może nie przyniesie rezultatów ale bardzo mi na tym zależy ,bardziej niż na własnych problemach. _________________"Człowiek za każdym razem myśli, że coś wytłumaczy i tylko brnie dalej. " N cze 19, 2011 22:26 Knur Dołączył(a): Cz cze 03, 2010 15:37Posty: 103 Re: Czy można prosić Boga o wygląd ? Zawsze warto się modlić za kogoś nawet niekoniecznie z konkretem, każdy ma wiele problemów Pan Bóg zna nas tak swoją drogą bo jestem w temacie wielu ludzi odchudza się totalnie bez sensu (pomimo nakładu sił i środków), koleżanka korzystała z pomocy profesjonalnego trenera? _________________Przez słowa Twe jestem chrześcijanin, Choć gladiator - przez całe me życie!- Cyprian Kamil Norwid "Spowiedź" N cze 19, 2011 23:24 Anonim (konto usunięte) Re: Czy można prosić Boga o wygląd ? Naiwnie sądzisz, że ona uwierzy i schudnięcie przypisze Bogu. Uzna to prawdopodobnie za rezultat diety czy leków przepisanych przez lekarza. U endokrynologa była? Przyczyn otyłości jest wiele. Módl się przede wszystkim o jej powrót do modlić się możemy o wszystko zaznaczając- jeśli jest to zgodne z wolą Twoją Panie. N cze 19, 2011 23:25 Molly Dołączył(a): N maja 29, 2011 23:27Posty: 153 Re: Czy można prosić Boga o wygląd ? Knur napisał(a): koleżanka korzystała z pomocy profesjonalnego trenera?Korzystała przez dłuższy okres czasu jakieś 2 lata temu ...ale pojawiły się problemy natury finansowej i musiała wybrać, albo siłownia i Pan trener ,albo opłata napisał(a):Naiwnie sądzisz, że ona uwierzy i schudnięcie przypisze mam zamiaru jej wcale informować o tym ,że się modliłam o to aby schudła. Więc zapewne nie przypisze tego Bogu. Liza napisał(a): Módl się przede wszystkim o jej powrót do to okropne co napisze,ale wolę modlić się o to jej wyleczenie z otyłości Mam nadzieję ,że kiedyś odnajdzie Boga . Ja już jej powiedziałam o moim "nawróceniu" i na razie spogląda na mnie z politowaniem. Myślę ,że zmieni kiedyś zdanie ,ale wiem po sobie ,że musi sama tego chcieć. Ona ma jeszcze problem z rozstępami ...i w ogóle masakra . Prawdopodobnie tylko laserem można je zredukować, a to kupa kasy. . . ehhh nawet chciałam jej dać na jeden zabieg( na więcej mnie nie stać ), ale nie chciała oczywiście... Będę się modlić za nią . By chociaż troszku radości zaznała za młodu... bo siedzi w 4 ścianach i się wstydzi gdziekolwiek wyjść. _________________"Człowiek za każdym razem myśli, że coś wytłumaczy i tylko brnie dalej. " N cze 19, 2011 23:50 gargamel zbanowany na stałe Dołączył(a): So gru 11, 2010 21:39Posty: 918 Re: Czy można prosić Boga o wygląd ? Zdrowa dieta, systematyczny ruch - 30-45 minut dziennie (bieganie, rower lub pływanie), zadbać też o sen, aby te 6-8 godzin spać każdej nocy. Dobrze jest też odwiedzić odpowiedniego lekarza celem badań, ustalenia diety. Nie jeść po godzinie 19, jeść natomiast bogate śniadanie, bo to najważniejszy posiłek. Dalej to już pozostaje być konsekwentnym i wytrwać w powyższym 4-6 miesięcy, pózniej także należy prowadzić zdrowy tryb życia a wszystko będzie cacy. Trochę się na tym znam, sam ćwiczę kilka ładnych lat i wiem, że recepta na zgrabną sylwetkę to dieta+ruch+odpoczynek(wysypianie się), można też poradzić się lekarza co do odpowiednich suplementów(witaminy, spalacze tłuszczu), obowiązkowo konsekwencja i sukces murowany!Trzeba się modlić tak jakby wszystko zależało od Boga, a pracować nad sobą tak jakby wszystko zależało od nas. _________________ Pn cze 20, 2011 0:14 Silva Dołączył(a): Wt wrz 01, 2009 14:28Posty: 1680 Re: Czy można prosić Boga o wygląd ? Modlić się można zawsze i o wszystko (o ile tylko nie jest to coś z założenia złego, bo wiadomo że Bóg zła nie chce) - inna sprawa czy Bóg spełni tę prośbę. A to wcale nie jest uzależnione od chodzenia do więc modlitwa nie zaszkodzi, a może pomóc więc jak najbardziej możesz się modlić o to żeby schudła ale też i dopinguj ją do jakiejś pracy nad tym ja bym nie sprowadzała problemu do wyglądu. Otyłość może być nie tylko przyczyną wielu innych problemów (ze zdrowiem, z kompleksami) ale i ich skutkiem (np. przyzwyczajenia do "zajadania" zmartwień). Dlatego módl się za koleżankę nie tylko żeby schudła ale też ogólnie za nią, bo zapewne potrzebuje bożej pomocy nie tylko w schudnięciu ale i na wielu innych płaszczyznach tak praktycznie... piszesz że koleżanka "siedzi w 4 ścianach i się wstydzi gdziekolwiek wyjść", ale może namów ją na jakieś codzienne spacery, wyjdzie trochę z tych 4 ścian i porusza się przy okazji _________________"Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł." (1 Kor 10, 12) Pn cze 20, 2011 7:49 Ela G. Dołączył(a): Śr sie 19, 2009 9:44Posty: 281 Re: Czy można prosić Boga o wygląd ? skoro jej rodzice sa otyli to juz naturalna kolej rzeczy czyli sprawka genetyki. lepiej bedzie jak bedziesz sie za nia modlila aby zaakceptowala siebie taka jaka jest i umiala pokochac Boga. Pn cze 20, 2011 10:54 Anonim (konto usunięte) Re: Czy można prosić Boga o wygląd ? Elu: w rodzinach osób otyłych spotyka się złe nawyki żywieniowe. Dysfunkcję organizmu stwierdza lekarz po specjalistycznych badaniach. Przyczyn otyłości jest naprawdę wiele. Trudno jednak schudnąć nie wychodząc z domu i zajadając smutki czekoladkami. Wszak zawierają one substancje poprawiające nastrój...niestety po zjedzeniu kolejnego batonika, loda czy ciastka nastrój się nagle pogarsza. Tkwimy w błędnym kole niemocy, huśtawek emocjonalnych, pretensji do Boga i świata...i rozmyślając nad swym losem tyjemy. Pn cze 20, 2011 14:28 gargamel zbanowany na stałe Dołączył(a): So gru 11, 2010 21:39Posty: 918 Re: Czy można prosić Boga o wygląd ? Ela G. napisał(a):lepiej bedzie jak bedziesz sie za nia modlila aby zaakceptowala siebie taka jaka jest i umiala pokochac taka fajna modlitwa:Boże daj mi siłę, abym mógł zmienić to co zmienić mogę, tolerancję abym zaakceptował to czego zmienić nie mogę, oraz mądrość abym odróżnił jedno od drugiego. _________________ Pn cze 20, 2011 14:41 kropeczka_ns Dołączył(a): Wt mar 17, 2009 18:36Posty: 2041 Re: Czy można prosić Boga o wygląd ? Molly jeśli mówimy o patologicznej, chorobliwej otyłości a nie o 5 kg za dużo co jest wielkim problemem wielu dziewczyn to modlisz się tak naparwdę o jej zdrowie. Otyłość, taka prawdziwa, to choroba. Jeśli Twojej przyjaciółce nie uda się zrzucić wagi, napewno czekają ją problemy zdrowotne. Ale nie zapominaj w modlitwie o jej nawróceniu, nic nie da jej nawet dobre zdrowie i świetny wygląd jeśli nie uwierzy w Boga.... _________________Ania Pn cze 20, 2011 16:03 Molly Dołączył(a): N maja 29, 2011 23:27Posty: 153 Re: Czy można prosić Boga o wygląd ? Tzn mówimy dokładnie o 50 kg nadwagi , czyli tyle co cały człowiek np. ja . To bardzo dużo , Ela G. to prawda , bo mi się wydaje, że to troszku genetyka ,ale nie zmienia to faktu, że jej rodzice jedzą dużo ,sama widziałam , tyle co mi by na 3 dni obżarstwa to oni w jeden dzień Natomiast ona raczej nie je jakoś kolosalnie dużo ,tzn w normie ... Chyba że ukrywa ten fakt przede mną ... Jutro wyciągam ją na spacer , potem może uda się na rower , bieganie przy tej wadze to odpada ... ale oprócz modlitwy muszę przejść do jakiś konkretnych namacalnych czynów bo jej bliscy chyba nie zdają sobie sprawy jaką krzywdę wyrządzają sobie i jej i jakie mogą być tego konsekwencje ...Silva , kompleksy to chyba jej drugie imię .... _________________"Człowiek za każdym razem myśli, że coś wytłumaczy i tylko brnie dalej. " Pn cze 20, 2011 20:51 Elbrus Dołączył(a): Pt lis 27, 2009 14:07Posty: 8227 Re: Czy można prosić Boga o wygląd ? Molly napisał(a):Jutro wyciągam ją na spacer , potem może uda się na rowerTylko uważajcie z tempem,bo po intensywnym wysiłku organizm dopomina się o straconą energię. _________________The first to plead is adjudged to be upright, until the next comes and cross-examines him.(Proverbs 18:17)Słuszna decyzja podjęta z niesłusznych powodów może nie być słuszna.(Weatherby Swann)Ciemny lut to skupi.(Bardzo Wielki Elektronik) Pn cze 20, 2011 21:19 jo_tka Dołączył(a): Cz sie 21, 2008 19:19Posty: 12722 Re: Czy można prosić Boga o wygląd ? Molly - nie da się chcieć za taka metoda, na początek: spisywać wszystko, co się je w ciągu dnia. Każdy drobiazg. Także pije, jeśli nie jest to czysta woda lub herbata/ kawa bez mleczka i cukru. Potem warto się zastanowić, dlaczego się to je. W jakich jeśli młoda dziewczyna ma 50 kg nadwagi, to może jednak skonsultować to z lekarzem? Zwłaszcza jeśli nie je zbyt wiele, rzeczy zbyt kalorycznych i nie podjada? _________________Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony Wt cze 21, 2011 8:42 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg
Podobnie jak Metatron wcześniej był człowiekiem, a dokładnie prorokiem Eliaszem. Archanioł Sandalfon jest bliźniaczą energią Metatrona. Można powiedzieć, że idealnie się uzupełniają. Metatron jest energią męską, Sandalfon – żeńską. Metaron jest strażnikiem najbardziej duchowej Sefer, Sandalfon jest strażnikiem
Przeciwnicy Jezusa nieraz usiłowali złapać Go na jakiejś niezręczności, ze szczególnym upodobaniem wyszukiwali pytania, na które, jak sądzili, po prostu nie ma dobrej odpowiedzi. Pewnego razu przyszli do Niego, mówiąc: "Powiedz nam, jak myślisz: Czy godzi się płacić podatek Cezarowi, czy nie?" Pytanie było dobrze wybrane. Odpowiadając na nie twierdząco, Jezus narażał się wszystkim swoim rodakom, gdyż podatek ten był niejako symbolem upokarzającego uzależnienia od Rzymu. Gdyby zaś stwierdził, że nie należy go płacić, mógł łatwo zostać oskarżony o wystąpienie przeciw rzymskiemu porządkowi, a nawet o nawoływanie do buntu. Jezus jednak znalazł nieoczekiwanie trzecie wyjście. Zażądał, by Mu przyniesiono monetę, którą płacono ów podatek. A otrzymawszy ją, zapytał: "Czyj jest ten wizerunek i obraz?" Odpowiedzieli Mu zgodnie z prawdą: "Cezara". A Jezus rzekł im na to: "Oddajcie zatem to, co należy do Cezara, Cezarowi, a to, co należy do Boga, Bogu" (Mt 22, 15-22; Mk 12, 13-17; Łk 20, 20-26). Jest to jedno z najczęściej powtarzanych i komentowanych powiedzeń Jezusa. Interpretowano je na najróżniejsze sposoby, czasem nawet sprzeczne ze sobą. Najłatwiej może byłoby uznać, że Jezus, Człowiek niewątpliwie bardzo inteligentny, uchylił się po prostu od odpowiedzi na niewygodne pytanie. Z tego wszakże, co o Nim mówią Ewangelie, wiemy, że w podobnych sytuacjach Jezus nie bawi się nigdy w grę słów, lecz zawsze stara się przekazać swoim słuchaczom jakąś myśl istotną. Czy mamy zatem dojść do wniosku, że dzieli On świat na dwie niezależne sfery wpływów, religii i polityki, na domenę Boga i domenę Cezara? Taka interpretacja świadczyłaby o całkowitym niezrozumieniu środowiska, w jakim rodziło się chrześcijaństwo i powstawał Nowy Testament. Jest to zresztą trudność, którą napotykamy na każdym kroku, czytając Pismo Święte. Zbyt łatwo zapominamy, iż ten ogromny Księgozbiór kształtował się bardzo długo, bardzo dawno i w świecie bardzo różnym od naszego. A wyrywając Jezusa z tego świata i usiłując Go zmusić do myślenia po naszemu, na pewno niewiele pojmiemy z Jego słów. Otóż dla człowieka starożytnego religia nie była jakąś odrębną dziedziną życia (już samo słowo "religia" nie jest tu w pełni właściwe). Dla Greków na przykład ich "miasto-państwo" (właściwym określeniem jest tu greckie słowo polis) i ich bogowie stanowili jedno. Można nawet powiedzieć, że polis miała charakter religijny, a jej religia charakter "polityczny", w tym sensie, że w całości odnosiła się do polis. Prawdziwym celem wszelkich aktów religijnych było zapewnienie dobrobytu miastu, a uczestnictwo w kulcie znaczyło tyle, co uczestnictwo w życiu miasta. Nie inaczej było na Bliskim Wschodzie, nie inaczej na ziemi Izraela. Teologię i myśl religijną wybranego narodu Jahwe kształtowali w znacznej mierze ci, których przywykliśmy nazywać prorokami. Im też warto przyjrzeć się bliżej, by nieco lepiej zrozumieć, jak w Biblii to, co Boże, łączy się z tym, co ludzkie, a zatem także społeczne, państwowe, polityczne. Zacząć trzeba jednak od stwierdzenia, kim właściwie jest prorok biblijny. Wbrew spotykanym również i dziś sądom nie jest on wieszczkiem, przepowiadającym przyszłość lub odczytującym wolę bóstwa z lotu ptaków, wyglądu wnętrzności zwierzęcia ofiarnego i innych podobnych wskazówek. Prorok to przede wszystkim ten, kto przemawia w imieniu Jahwe. Jest on człowiekiem słowa, a nie wizji. Wizje znajdujemy wprawdzie również w księgach prorockich, nie są tam wszakże najważniejsze. Nie zawierają ani treści przekazywanego orędzia, ani nie stanowią jego potwierdzenia (wizjonerami w pełnym znaczeniu tego słowa będą dopiero autorzy apokalips, gatunku literackiego, który jako naturalne przedłużenie profetyzmu zrodzi się z niego na przełomie III i II wieku przed Chrystusem). Prorocy wypowiadają słowa, które według ich głębokiego przekonania sam Jahwe wkłada im w usta. Dzieje się to często nieoczekiwanie, nawet wbrew ich woli, lecz, jak powiada Amos, najstarszy z tych, których księgi się zachowały: "Gdy lew zaryczy, któż się nie ulęknie? Gdy Jahwe Pan przemówi, któż nie będzie prorokował?" (Am 3,8). Powołanie proroka biblijnego nie wyrasta bowiem z jego własnych przemyśleń, planów i postanowień, lecz rodzi się z wewnętrznego przeżycia, z druzgoczącego wszelkie opory spotkania z Bogiem. Słowo Pana spada na człowieka nieodparcie i zmusza go do działania. Tu miejsce, by się zapytać, czy czyni to z nich ludzi oderwanych od świata i otaczającej ich rzeczywistości, zatopionych bez reszty w Bogu, ekstatyków, oderwanych od ziemi i obojętnych na to, co wokół nich się dzieje? Takie opinie wypowiadano o nich czasem, lecz ci, co je formułowali, nie zadali sobie najwyraźniej trudu, by przeczytać ich księgi. Prorocy od samego początku angażują się głęboko w życie swojego ludu, nie licząc się z konsekwencjami, jakie tego rodzaju działalność może dla nich samych oznaczać. Nie mimo swego powołania, lecz właśnie z jego powodu podejmują nieraz wielki ciężar odpowiedzialności, wypowiadając się w ważkich sprawach państwa i jego polityki. Niewątpliwie znamienny jest również fakt, że pierwsi prorocy pojawiają się wraz z początkiem monarchii, a nikną, gdy ginie już ostatnia nadzieja przywrócenia panowania dynastii Dawidowej. Poczynając od Saula (koniec XI wieku przed Chrystusem), występowali zawsze u boku królów, by powściągać ich naturalne dążenie do absolutyzmu. Ale nie tylko o to im chodziło. Nie możemy tu analizować działalności wszystkich proroków biblijnych. Warto jednak wspomnieć, że już najstarsi, ci, których żadnych ksiąg nie posiadamy, wtrącają się czynnie w to, co my nazwaliśmy życiem politycznym. Samuel namaszcza na króla Saula, po czym walnie przyczynia się do jego upadku. Namaszcza też i Dawida, choć jego panowania już nie dożyje (a trzeba uświadomić naszym Czytelnikom, że właśnie owo namaszczenie jest najistotniejszym elementem intronizacji króla, to ono przede wszystkim nadaje mu jego godność). Nieco później, w IX wieku przed Chrystusem Eliasz i Elizeusz obalają z kolei władców Damaszku i Samarii (1 Krl 19, 15-18; 2 Krl 9-10). Najwięcej wiemy może o dwóch wielkich prorokach, Izajaszu (druga połowa VIII wieku przed Chrystusem) i Jeremiaszu (koniec VII wieku i sam początek VI wieku przed Chrystusem). Obaj powołują się na tego samego Jahwe i obaj działają w tej samej Jerozolimie, zagrożonej przez potężnego nieprzyjaciela. Obaj też czują się powołani do obrony przed oficjalnymi przedstawicielami państwa określonej postawy politycznej, lecz sposoby postępowania, jakie zalecają swoim współczesnym, są całkiem przeciwne. Najstarszą zapewne częścią Księgi Izajasza jest tak zwana Księga Emmanuela (Iz 6, 1-9,6). Znalazły się w niej teksty bardzo ważne, uznawane (wraz z Iz 11,1-9) za podstawowe wyrocznie mesjańskie. W taki bowiem sposób były one odczytywane od samego początku przez chrześcijan, jak również - choć nieco mniej konsekwentnie - przez późniejszą tradycję żydowską. Mało kto jednak poza specjalistami wie, że wyrocznie te, w znacznej przynajmniej części, zrodziła szczególnie trudna sytuacja polityczna Jerozolimy. W 734 roku dwóch jej sąsiadów, król Samarii i król Damaszku, zawarło ze sobą przymierze, chcąc wspólnie stawić czoła potężnej Asyrii. Było to szaleństwo, z góry skazane na niepowodzenie, nie można się zatem dziwić, że król Jerozolimy, Achaz, odmówił przystąpienia do tego przymierza. Kiedy wszakże dwaj sojusznicy wtargnęli na jego terytorium, Achaz wpadł w panikę. Czym prędzej złożył na ofiarę bogom pogańskim swego własnego syna, a jednocześnie wezwał na pomoc króla asyryjskiego. Ten nie dał się dwa razy prosić, lecz w zamian zażądał od Achaza daniny, co w konsekwencji miało uzależnić Jerozolimę. Wtedy to wystąpił Izajasz, tłumacząc królowi, że błądzi, szukając pomocy i u bóstw pogańskich, i u króla asyryjskiego. Jedynym warunkiem przetrwania dynastii Dawidowej jest wierność przymierzu z Jahwe. Próby zawierania wszelkich innych sojuszów podważają właśnie tę wierność, a zerwawszy przymierze z Jahwe, Jerozolima nie może się ostać. Podobnie i w 701 roku prorok potępia syna Achaza, króla Ezechiasza, który w wojnie z Asyrią liczy na wsparcie faraona egipskiego (Iz 30, 1-5; 31, 1-3). Zarazem zachęca go do mężnego wytrwania mimo gróźb i bluźnierstw Asyryjczyków oblegających Jerozolimę. Sam Bóg obiecuje bowiem ustami Izajasza, że król asyryjski nie wejdzie do Jerozolimy, lecz "drogą tą, którą przybył, powróci, a do miasta tego nie wejdzie - wyrocznia Jahwe. Otoczę opieką to miasto i ocalę je, przez wzgląd na Mnie i na sługę mojego, Dawida" (Iz 37, 34-35; por. także cały ten rozdział). Jeremiasz natomiast w pierwszych latach VI wieku głosi, że walka z wrogiem - tym razem z królem babilońskim - jest bezsensowna. Namawia do kapitulacji, a nawet do współpracy ze zwycięzcą. Wielu jego współczesnych widzi w nim zdrajcę lub w najlepszym razie defetystę, któremu należy przeszkodzić w sianiu paniki. Dlatego też otrzymuje zakaz przemawiania w świątyni, a potem król osobiście spala zwój z jego wyroczniami. Jeremiasz trafia do więzienia, później zaś zostaje spuszczony do cysterny, gdzie na dnie nie ma już wprawdzie wody, lecz za to dużo jest jeszcze błota (Jer 36-38). Od czasów Izajasza sytuacja zmieniła się zasadniczo i Jeremiasz nie ma zamiaru powtarzać tego, co mówił jego poprzednik. Dla Jerozolimy nadszedł wreszcie czas sądu. Teraz nie pozostaje już nic innego, niż poddać się oblegającym miasto Babilończykom. Przedłużanie daremnej obrony oznaczałoby teraz bunt przeciw samemu Bogu, gdyż ów groźny król babiloński jest po prostu narzędziem Jego gniewu. Nie ma już przymierza, gdyż zerwali je synowie Izraela (por. Jer 27-28). I Izajasz, i Jeremiasz odwołują się do tej samej tradycji, a jeśli wnioski, jakie z niej wyciągają są odmienne, to dlatego, że żyją na różnych etapach dziejów Jahwe i Jego Ludu. "Przemawiają do swoich współczesnych w określonej sytuacji nie tylko historycznej, lecz i teologicznej, a zadaniem ich jest za każdym razem postawić swych rodaków przed Bogiem, któremu Izrael zawdzięcza całą swoją przeszłość i który jedyny może zapewnić mu przyszłość."1 Rolę proroków biblijnych w dziejach kultury podkreślali niejednokrotnie nawet myśliciele zdecydowanie ateistyczni, na przykład Karol Marks widział w nich prekursorów socjalizmu. Jeśli jednak doceniano ich zaangażowanie społeczne, działalność polityczna była najczęściej źle rozumiana. Niektórzy autorzy powtarzali oskarżenia przeciwników Jeremiasza, a przenosząc je również na innych proroków, upatrywali w nich wprost "agentów" obcych mocarstw. Wszystkie te i tym podobne pomysły są wszakże wynikiem spekulacji oderwanych od tekstów samych proroków. Do nich też trzeba powrócić, jeśli chcemy odpowiedzieć na pytanie, co dla tych ludzi było w ich życiu i działalności istotnie pierwotne i najważniejsze. Czytając ich księgi, nie można nie zauważyć, że powtarzają oni przy każdej okazji: "Tak mówi Jahwe", "Wyrocznia Jahwe". Chcą najwyraźniej przekazać coś, co my nazwalibyśmy może dzisiaj "punktem widzenia Jahwe". Kiedy interweniują w dziedziny życia według naszej terminologii "świeckiego", czy chodzi tu o politykę, stosunki społeczne, czy nawet strategię, nie występują nigdy w imię własnej wiedzy fachowej, własnych umiejętności czy lepszego rozeznania sytuacji. Nie jest też wykluczone, że ich koncepcje polityczne nie zawsze były najskuteczniejsze. Im jednak chodziło o co innego. Kiedy występowali z całym zaangażowaniem i namiętnością, narażając się nieraz na prześladowania, wynikało to z ich przeświadczenia, że wszystko należy do Boga, a zatem żadnego problemu nie można rozwiązać bez odwołania się do Niego, ignorując Jego wolę i zamysły. Nie wolno zapominać o owej tradycji, jeśli chcemy zrozumieć cytowaną odpowiedź Jezusa, w tradycji tej bowiem On wyrastał. Ci, którym swej odpowiedzi udzielił, żyjący na co dzień Pismem, wiedzieli doskonale, że do Boga należy wszystko. Jakże więc mieli dzielić niepodzielne? Jezus nie dał im, podobnie jak nie daje i nam, gotowego rozwiązania. Dobrze tu, jak sądzę, przypomnieć inną scenę, znaną nam jedynie z Ewangelii świętego Łukasza. Tym razem nie chodzi o politykę ani o życie publiczne, lecz o sprawę czysto prywatną, o spór majątkowy między dwoma braćmi. Ktoś, kto czuje się najwyraźniej pokrzywdzony, prosi Jezusa: "Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby podzielił się ze mną spadkiem!" Oczekujemy, że Jezus okaże jakieś zainteresowanie, że spróbuje przynajmniej dowiedzieć się, jak rzecz przedstawia się naprawdę. On jednak odpowiada: "Człowieku, któż mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?" (Łk 12, 13-14). Znaczy to: Do was należy znalezienie sprawiedliwego rozstrzygnięcia. Możecie i powinniście podjąć decyzję w Bożym świetle, przyjmując za nią pełną odpowiedzialność. Jesteście przecież ludźmi obdarzonymi rozumem i wolną wolą, a nie prowadzonymi na sznurku marionetkami. Podobnie, odpowiadając na pytanie o podatek, Jezus zmusza każdego ze swoich słuchaczy - tak w I wieku jak i w XX - do podjęcia własnej decyzji, co w jego prywatnym świecie należy do Boga. Ten, kto do końca szczerze może stwierdzić: "wszystko", potrafi także zrozumieć pierwszą część Jezusowej odpowiedzi. Będzie bowiem dla niego oczywiste, że w tym "wszystkim" zawierają się również wszelkie sprawy nazywane przez nas zazwyczaj "świeckimi", takie jak choćby praca zawodowa czy udział w życiu politycznym. A zatem myślący w ten sposób człowiek, czymkolwiek się zajmuje, w każdym miejscu i w każdej chwili, zawsze będzie starał się robić to, co robi, jak najlepiej, najuczciwiej i najwierniej, w pełni świadomy, że robi to nie tylko dla siebie, dla innych, dla ojczyzny, dla sztuki czy prawdy naukowej, lecz przede wszystkim dla Tego, który jest jedynym Panem całej rzeczywistości i jego własnego życia. ANNA ŚWIDERKÓWNA, ur. 1925, prof. dr hab., historyk, papirolog, popularyzatorka wiedzy o kulturze starożytnej, tłumaczka poezji greckiej i łacińskiej. Ostatnio wydała: Rozmowy o Biblii (wyd. III - 1996), Rozmów o Biblii ciąg dalszy (1996). Przypisy:1. R. Martin Achard, "Revue dhistoire et de philosophie religieuse" 47, 1967, s. 224.
Biblia mówi: „Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga do nas, iż Syna swego jednorodzonego posłał Bóg na świat, abyśmy przezeń żyli. Na tym polega miłość, że nie myśmy umiłowali Boga, ale że On nas umiłował i posłał Syna swego jako ubłaganie za grzechy nasze”. 1 J 4,8–10 (BW). Wybaczenie. Wybaczyć
Czy czasami czujesz, że przydałby ci się mądry doradca? Czy nasuwają ci się pytania, na które chciałbyś znaleźć odpowiedź? Czy potrzebujesz pocieszenia lub wsparcia? Czy chciałbyś być bliżej Jehowy? W tym wszystkim może ci pomóc modlitwa. Ale jak należy się modlić? Czy Bóg wysłuchuje wszystkich modlitw? Co możesz robić, żeby wysłuchiwał twoich? 1. Do kogo się modlić i o co? Jezus uczył, że powinniśmy się modlić tylko do naszego niebiańskiego Ojca. On sam modlił się właśnie do Jehowy. Powiedział: „Macie więc modlić się w ten sposób: ‚Nasz Ojcze w niebie’” (Mateusza 6:9). Kiedy modlimy się do Jehowy, nasza przyjaźń z Nim się umacnia. Możemy się modlić praktycznie o wszystko. Jednak żeby Bóg odpowiedział na nasze modlitwy, muszą być one zgodne z Jego wolą. „O cokolwiek prosimy zgodnie z wolą Boga, On nas wysłuchuje” (1 Jana 5:14). Jezus podał przykłady tego, o co można się modlić (przeczytajcie Mateusza 6:9-13). Możemy poruszać sprawy osobiste. Ale powinniśmy też dziękować Bogu za to, co dla nas robi, i prosić Go o pomoc dla innych. 2. Jak powinniśmy się modlić? Biblia zachęca: „Wylewajcie przed Nim [Bogiem] swoje serca” (Psalm 62:8). Powinniśmy więc modlić się szczerze, prosto z serca. Możemy modlić się na głos lub po cichu, a postawa naszego ciała powinna świadczyć o szacunku wobec Jehowy. Możemy się modlić zawsze i wszędzie. 3. Jak Bóg odpowiada na nasze modlitwy? Robi to na wiele sposobów. Dał nam Biblię, w której często znajdujemy odpowiedzi na nasze pytania. Czytanie Słowa Bożego ‛niedoświadczonego czyni mądrym’ (Psalm 19:7; przeczytajcie Jakuba 1:5). Kiedy przechodzimy trudne sytuacje, Jehowa może nam dać spokój wewnętrzny. Potrafi też pobudzić swoich sług, żeby pomogli nam, kiedy naprawdę tego potrzebujemy. WNIKNIJ W TEMAT Przeanalizuj, jak modlić się w sposób, który podoba się Bogu. Dowiedz się też, jaką korzyść możesz odnieść z modlitwy. 4. Bóg chce, żeby modlitwy spełniały pewne wymagania Co decyduje o tym, czy Bóg wysłucha naszych modlitw? Obejrzyjcie FILM. Jehowa chce, żebyśmy się do Niego modlili. Przeczytajcie Psalm 65:2, a potem omówcie pytania: Czy twoim zdaniem Bóg chce, żebyś ty się do Niego modlił? Dlaczego? Jeśli chcemy, żeby Bóg wysłuchiwał naszych modlitw, musimy starać się żyć zgodnie z Jego wymaganiami. Przeczytajcie Micheasza 3:4 oraz 1 Piotra 3:12, a potem omówcie pytanie: Co powinniśmy robić, żeby Jehowa wysłuchiwał naszych modlitw? W czasie wojny często obie strony modlą się o zwycięstwo. Czy rozsądnie jest wierzyć, że Bóg wysłucha takich modlitw? 5. Powinniśmy modlić się prosto z serca Niektórzy zostali nauczeni, żeby ciągle powtarzać słowo w słowo te same modlitwy. Ale czy Bóg chce, żebyśmy modlili się do Niego w taki sposób? Przeczytajcie Mateusza 6:7, a potem omówcie pytanie: Co możesz robić, żeby w modlitwach ‛nie powtarzać wciąż tego samego’? Każdego dnia pomyśl o jednej dobrej rzeczy, która cię spotkała, i podziękuj za nią Jehowie. W ten sposób w ciągu tygodnia poruszysz w modlitwach siedem różnych rzeczy. Dobry ojciec chce, żeby dziecko mówiło mu, co naprawdę czuje. Podobnie Jehowa chce, żebyśmy modlili się do Niego z serca 6. Modlitwa to prezent od Boga Jak modlitwa dodaje nam sił szczególnie w trudnych momentach? Obejrzyjcie FILM. Biblia obiecuje, że modlitwa może nam pomóc odzyskać spokój wewnętrzny. Przeczytajcie Filipian 4:6, 7, a potem omówcie pytania: Skoro Jehowa nie zawsze usuwa problemy mimo naszych modlitw, to jak nam pomaga? O co między innymi chciałbyś się pomodlić? Czy wiesz, że... Słowo „amen” oznacza „niech się tak stanie” lub „zaprawdę; istotnie”. Od czasów biblijnych wypowiada się je na końcu modlitwy (1 Kronik 16:36). 7. Znajduj czas na modlitwę Czasami możesz być tak zajęty, że zapomnisz się pomodlić. Jak ważna modlitwa była dla Jezusa? Przeczytajcie Mateusza 14:23 oraz Marka 1:35, a potem omówcie pytania: Co Jezus robił, żeby mieć czas na modlitwę? Kiedy ty mógłbyś się modlić? NIEKTÓRZY MÓWIĄ: „Modlitwa to tylko forma wsparcia psychologicznego”. Co byś na to odpowiedział? PODSUMOWANIE Szczere modlitwy przybliżają nas do Boga i zapewniają nam spokój wewnętrzny. Dają nam siły potrzebne do robienia tego, co podoba się Jehowie. Sprawdź, czy pamiętasz Do kogo powinniśmy się modlić? Jak powinniśmy się modlić? Jakie korzyści wynikają z modlitwy? Data zakończenia lekcji:
Czy można prosić Boga o pieniądze? tata mój nie żyje, więc mama pracować nie może, bo sama wychowuje dzieci. dom ma,m tak stary i brzydki, że nikogo tu nie zapraszam. wszystko się wali , a pieniędzy brak. jak b,ędę miala chłopaka to też go nie zaproszę, znajomych nigdy nie zapraszałam, czy Bóg się w końcuy zlituje nade mnąa
Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 12:18 O miłość, zdrowie, pomoc, szczęście... blocked odpowiedział(a) o 12:19 O co chcesz,byle by miało pozytywny wydźwięk... O wszystko, ale to marnowanie czasu, gdyż Bóg nie spełni twoich życzeń, bo nie istnieje. Nie ma czegoś takiego, jak byt spełniający życzenia. Tylko my sami jesteśmy odpowiedzialni za swój los i realizację marzeń (o ile są realne), a proszenie o to bytów, których istnienie jest niepewne, jest przejawem naiwności i lenistwa. O wszystko, czego potrzebujesz :) blocked odpowiedział(a) o 13:57 Proś Boga o duchowe potrzeby. Między innymi potrzeby miłości... EKSPERTpiotrżar odpowiedział(a) o 14:32 Mat. 6:9-13: „Macie więc modlić się w ten sposób: ‚[1] Nasz Ojcze w niebiosach, niech będzie uświęcone twoje imię. [2] Niech przyjdzie twoje królestwo. [3] Niech się dzieje twoja wola, jak w niebie, tak i na ziemi. [4] Daj nam dzisiaj naszego chleba na ten dzień; i [5] przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczyliśmy winnym wobec nas. I [6] nie wystawiaj nas na pokusę, ale nas wyzwól od niegodziwca’”. (Warto zaznaczyć, że pierwszeństwo należy się imieniu i zamierzeniu Bożemu).Ps. 25:4, 5: „Daj mi poznać twe drogi, Jehowo; naucz mnie ścieżek twoich. Spraw, bym chodził w twojej prawdzie, i ucz mnie, bo ty jesteś Bogiem mego wybawienia”.Łuk. 11:13: „Jeżeli więc wy, chociaż jesteście niegodziwi, umiecie dawać swym dzieciom dobre dary, o ileż bardziej Ojciec w niebie da ducha świętego tym, którzy go proszą!”1 Tes. 5:17, 18: „Nieustannie się módlcie. W związku ze wszystkim składajcie podziękowania”.Mat. 14:19, 20: „[Jezus] wziął te pięć chlebów oraz dwie ryby i patrząc w niebo, wypowiedział błogosławieństwo, a połamawszy chleby, rozdawał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Wszyscy więc jedli i się nasycili”.Jak. 5:16: „Módlcie się jedni za drugich”.Mat. 26:41: „Czuwajcie i wciąż się módlcie, żebyście nie wpadli w pokusę”.Filip. 4:6: „O nic się nie zamartwiajcie, ale we wszystkim niech wasze gorące prośby zostaną przedstawione Bogu w modlitwie i błaganiu wraz z dziękczynieniem”. $Hot$ odpowiedział(a) o 12:59 o co chcesz byle było to coś pozytywnego :D EKSPERTXdm odpowiedział(a) o 15:31 O to, co Ci serce podpowiada. Boga tyle osób prosi, a on dalej nie słucha... Nie ma serca? Czy może po prostu nie istnieje? Jakby istniał to na świecie było by inaczej. rw74 odpowiedział(a) o 15:12 Można prosić o wszystko, o co tylko zechcesz. Bogowie i tak nie istnieją. Uważasz, że ktoś się myli? lub
Ewangelia z 28 niedzieli Okresu zwykłego (Rok C) i komentarz do ewangelii. «A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich, widząc, że jest uzdrowiony, wrócił, chwaląc Boga donośnym głosem, padł na twarz u Jego nóg i dziękował Mu». Nasze dziękczynienie oddaje chwałę Bogu i przygotowuje nas na otrzymanie jeszcze większych darów. Dlatego warto wzmagać w naszym sercu
W artykule tym będziemy poruszać się w przestrzeni religii chrześcijańskiej, która, jak podejrzewam, najbliższa jest ogółowi studentów, z myślą o których artykuł ten jest pisany, a która bliska jest także autorowi. Dobrym pretekstem do zastanowienia się nad podanym tematem jest czas sesji, kiedy studenci nieraz zwracają się do Boga z prośbą o zdany egzamin. Czy powinniśmy prosić Boga? Pytanie postawione w tytule rodzi się, gdy zastanawiamy się nad sensem modlitwy, która na celu ma prośbę o cokolwiek dla nas. Pojawia się tu założenie, że Bóg odpowiada na prośby. Tylko, czy w tak wielkiej i chyba nieproporcjonalnej różnicy proszącego i proszonego, możliwe jest wpłynięcie na Bożą wolę? Czy Bóg zmienia swoje zdanie ze względu na nasze prośby? Czy może musimy na to zasłużyć? A co z sytuacją, w której dwoje „zasługujących” ludzi prosi o sprzeczne ze sobą rzeczy? Albo gdy „zasługujący” prosi, a spotyka go wciąż wielkie cierpienie? Na te pytania oczywiście nie odpowiemy w sposób definitywny. Możemy jednak próbować przybrać jakiś pogląd na podstawie dostępnych nam metod. Wierzę, że należy do nich Pismo Święte, Tradycja oraz rozum, który przybliżać nas może do prawdy. Rozważając postawiony temat chciałbym podkreślić, że esej ten wyraża subiektywne rozważania autora. Nie czuję się powołany do udzielania odpowiedzi bardziej niż ktoś inny, lecz raczej do stawiania pytań i dzielenia się swoimi przemyśleniami na ten temat. Wydaje się, że tak. Sam Bóg zachęca nas do proszenia. Jezus nauczał: „Proście, a będzie wam dane [...]. Albowiem każdy, kto prosi otrzymuje [...]” (Mt 7,7-8). Należy więc Boga prosić. W Ewangelii św. Jana czytamy słowa Jezusa: „Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni” (J 15,7). Powinniśmy zatem Boga prosić, o cokolwiek chcemy. Modlitwa przekazana nam przez Jezusa, Ojcze nasz, składa się z 7 próśb (3 teologalne: święć się..., przyjdź..., bądź... i 4 dotyczące nas: daj nam..., odpuść nam..., nie wódź nas..., zbaw nas...). Bóg uczy więc nas jak Go prosić. Jeżeli wierzymy w istnienie bytu, który stworzył świat, ma wielką moc, nawet nieskończoną i do tego jeszcze nas kocha i chce naszego dobra, to proszenie Go o spełnienie naszych próśb jest jak najbardziej uzasadnione – wiemy przecież, co jest dla nas dobre i o to prosimy Tego, kto może to spełnić. Kościół katolicki sankcjonuje proszenie Boga[1] – podczas mszy świętej przecież pojawia się modlitwa wiernych, w której zanoszone są prośby do Boga, a także intencja mszy – prośba, dla której sprawowana jest msza. Przeciw temu: W modlitwie Pańskiej, Ojcze nasz, modlimy się „bądź wola Twoja”. Wedle św. Tomasza z Akwinu Jezus ukazuje nam tu hierarchię próśb. „Bądź wola Twoja” poprzedza 4 prośby, które dotyczą nas tu, teraz[2]. Jeśli więc „bądź wola Twoja”, to już niekoniecznie „bądź wola moja”. Bóg nie jest ograniczony w poznaniu, tak jak my. Wie, co dla nas jest dobre, a nawet najlepsze, my natomiast nie mamy takiej wiedzy. Nam wydaje się, że coś będzie dla nas dobre, a niejednokrotnie przecież potrafimy dojść do wniosku: „a może dobrze, że wtedy mi się nie udało, dzięki temu stało się lepiej”. A może stało się gorzej, ale nie wiemy, co by było, gdyby nam się wtedy jednak udało – może właśnie ustrzegliśmy się od wielkiego zła. Jezus przed swoim pojmaniem czując wielki lęk modlił się w Ogrójcu, by „jeśli to możliwe – ominęła Go ta godzina. I mówił: ‘Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie. Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]’ ” (Mk 14,35-36)[3]. Powinniśmy więc nie żądać od Boga, lecz akceptować Jego wolę. Wedle św. Augustyna Bóg jest najwyższym dobrem i jest niezmienny[4]. Prosząc go o spełnienie naszej prośby, liczymy na zmianę Jego zdania, Jego woli. Zmiana woli Boga oznaczałaby, że nie chce On najwyższego dobra, skoro dla kogoś coś może być lepsze, niż On chce, oraz że Bóg jest zmienny. A zatem nie powinniśmy prosić Boga o to, co my chcemy, lecz o to, co On chce. To zaś i tak się stanie, więc czy w ogóle jest sens zanoszenia do Boga próśb? Jeśli ktoś spełnienie prośby traktuje jako nagrodę, zaś niespełnienie jako karę (ciekawe, skąd w ogóle wiemy, kiedy modlitwa jest/będzie skuteczna), łatwo może dojść do wniosku o niesprawiedliwości Boga lub nawet o Jego nieistnieniu. Traktowanie rzeczywistości w kategoriach nagrody i kary od Boga może być więc bardzo niebezpieczne w swoich konsekwencjach. Prowadzić też może do magicznego myślenia, w którym Bóg jest jakby „maszynką” do spełniania próśb – „jeśli jestem wystarczająco dobry, Bóg musi spełnić moją prośbę, przecież jest podobno sprawiedliwy”. „Jeśli nie spełnia, to niewystarczająco się staram”. A co z cierpieniem? Czy to kara za grzechy? Zatem proszenie Boga niekoniecznie przynosi jakiekolwiek skutki z Jego strony, zaś może być niebezpieczne dla naszego myślenia o rzeczywistości i dla naszej wiary. Odpowiadam. Postawienie obok siebie słów Jezusa „proście, a będzie wam dane” oraz „bądź wola Twoja” ujawnia pewną sprzeczność Biblii. Jest to jednak sprzeczność pozorna. Nie możemy wybierać – przecież jedno i drugie to słowa Jezusa przekazane nam przez ewangelistów. Wydaje mi się, że całe rozwiązanie zawiera się w słowach, które przekazuje św. Mateusz: „Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie” (Mt 6,8). Tłumaczy to świetnie Timothy Radcliffe OP: „Modlimy się nie po to, aby zmienić zdanie Boga o nas, ale [...] aby zmienić swoje zdanie o Bogu”[5]. I dalej: „Nie modlimy się po to, aby manipulować historią i naginać ją do własnej woli, ale ponieważ Bóg chce, żebyśmy otrzymywali to, o co się modlimy, tak, abyśmy umieli rozpoznać to jako dar”.[6] Czy więc nasza prośba jest konieczna? Dotykamy tu kwestii przeznaczenia, predestynacji. Wierzę jednak w wolną wolę człowieka, na którą w swojej wolności zgodził się Bóg. Ciągle stwarza On, czy też daje nam świat[7]. Zachęca nas do proszenia, do wytrwałości w modlitwie[8]. „Bóg chce, abyśmy pragnęli z całych sił, z pasją”[9] pisze o. Radcliffe. Mistyk średniowieczny Mistrz Eckhart dodaje: „Bóg jest tysiąc razy bardziej skory do dawania, niż my do brania”[10]. Uważał przy tym, że powinniśmy prosić o to, co najważniejsze i najlepsze – o Boga: „Kto prosi o coś innego niż Bóg, ten prosi, można powiedzieć, o bożka lub o coś niegodziwego”[11]. Powinniśmy prosić więc o to, czego naprawdę potrzebujemy, czego naprawdę pragniemy. Największą z tych próśb będzie proszenie o ostateczny cel, o Boga. Jest jeszcze ważna kwestia dotycząca proszenia. „Nasze czyny to modlitwy – upraszają Boga o zrobienie czegoś – a nasze modlitwy to czyny, które mogą przynieść prawdziwe rezultaty”[12]. Nie wystarczy samo proszenie Boga o coś, bez dążenia do tego „samemu”. Św. Tomasz przestrzega: „Jeśli człowiek nie czyni tego, co mógłby sam uczynić, a spodziewa się tylko Bożej pomocy, to jawnie wystawia Boga na próbę”[13]. Od nieco innej strony patrzy na tą kwestię Machiavelli: „Nie chce Bóg czynić wszystkiego, by nam nie odbierać wolnej woli ani tej części sławy, która nam się należy”[14]. Słyszałem kiedyś anegdotę o tym, jak pewien człowiek prosił usilnie Boga o wygraną w totolotka. Prosił tak miesiącami, latami, aż w końcu ukazał mu się Jezus i krzyknął do niego: to idź i wyślij w końcu ten kupon! Proszenie prowadzić nas więc powinno do rozpoznania rzeczywistości jako daru. Pamiętajmy, że Bóg ma do dyspozycji całą wieczność, my natomiast najchętniej widzielibyśmy skutki od razu. Pewną prawdę o modlitwie, która „podcina nogi” naszej wyobraźni, zdradza francuski dominikanin Thierry-Dominique Humbrecht: „w modlitwie nie dzieje się nic godnego opowiadania o tym”[15]. Niezależnie od naszych próśb i tak zdarzy się to, co się zdarzy. Proszenie Boga o coś, pomaga nam widzieć Jego działanie, dostrzegać Jego dary – we wszystkim, bo wszystko może być przedmiotem prośby. Ale to, że coś się zdarzy nie jest tylko zasługą prośby. T. Radcliffe porównuje to do opakowywania prezentów. Gdy dajemy komuś pięknie opakowany prezent, radość obdarowanej osoby zapewne będzie większa niż gdyby dostała ten sam prezent w zwykłej reklamówce. Tak też jest z proszeniem Boga – rzeczywistość jest taka sama, ale my ją lepiej przyjmiemy, rozpoznamy; dostajemy ją w prezencie od Boga[16]. A co z sytuacją, w której przedmiot modlitwy się nie pojawia? Św. Augustyn odpowiada: „Otóż w ten właśnie sposób Bóg każąc nam czekać, zwiększa pragnienie, wywołując pragnienie – poszerza duszę, poszerzając ją – zwiększa zdolność przyjęcia”[17]. Podobnie pisze Mistrz Eckhart (kontynuujący zresztą augustyńską tradycję): „Bóg niekiedy oddala się od ludzi, po to tylko, by ich pobudzić i rozszerzyć ich pragnienie”[18]. Średniowieczny mistyk kładzie nacisk na ważną kwestię – tak naprawdę zabieganie o doczesność nie jest aż tak ważne. Dużo łatwiej to jednak powiedzieć niż prawdziwie tym żyć. Trudno byłoby np. taką odpowiedź przedstawić komuś, kto prawdziwie cierpi. Eckhart każdemu zaleca jednak głęboką i pełną akceptację: „Gdy człowiek stanie w obliczu jakiejś wielkiej przeciwności, niech się zda na Boga, kornie się przed Nim ugnie i przyjmie od Niego cierpliwie i z pokorą wszystko, co go spotyka. Tak będzie dobrze”[19]. Modlitwa ma skutki w nas, to nas ona przemienia, a nie zmienia świat dla nas. Do tej pory rozważaliśmy sytuację skutków zewnętrznych wobec „ja”. Dzięki modlitwie, dzięki proszeniu, Bóg subtelnie nas przemienia, budzi pragnienia, które uznajemy za własne[20]. Mistrz Eckhart z kolei zachęca do proszenia o ducha mądrości[21]. Dzięki niemu lepiej rozpoznamy istotę rzeczy, przybliżymy się do Boga, pełniej akceptując Jego wolę. W takim duchu odczytuję modlitwę Jezusa w Ogrodzie Oliwnym - Chrystus rozpoczynając tam modlitwę mógł mieć nadzieję na zmianę woli Boga i odsunięcie od siebie cierpienia, które Go czekało. Już po chwili jednak prosi o to, by stała się „nie moja wola, lecz Twoja” (Łk 22, 42). Prośba prowadzi nas więc do postrzegania rzeczywistości jako daru. Logicznym więc wydaje się przyjęcie wobec Boga postawy dziękczynnej – dziękowanie za absolutnie wszystko. Oddajmy jeszcze raz głos Mistrzowi Eckhartowi: „Gdyby człowieka nie łączyło z Bogiem nic poza dziękczynieniem, to by już wystarczyło!”[22]. Wiąże się to także z akceptacją rzeczywistości. Takiej, jaka jest, radości i cierpienia. „Doskonała i prawdziwa jest wola tylko w tym, kto się wyzbył własnej woli i cały zanurzył w Bożej”[23]. Proszenie Boga pomaga nam postrzegać rzeczywistość jako dar, przyjąć postawę dziękczynienia Bogu. To zaś prowadzi do rozwoju naszej miłości – wobec Boga i ludzi. Boga więc raczej prośmy, jeśli nam na czymś naprawdę zależy. Ale na pewno dziękujmy – bo wszystko co jest, jest Jego darem. Może warto zastanowić się nad kilkoma pytaniami: - Kim dla mnie jest Bóg? Czy raczej Kimś w stylu majętnego wujka, którego trzeba odpowiednio podejść, czy bardziej Kimś, Kto mnie przewyższa i od Kogo ja zależę? - Czy dziękuję Bogu? Czy dziękuję tylko za to, co dla mnie przyjemne, czy może za absolutnie wszystko? - Czy pamiętam o Bogu na co dzień, czy tylko wtedy, gdy czegoś potrzebuję? - Jak rozumiem słowa: „bądź wola Twoja”? [1] Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, Poznań 2002, s. 605-606. [2] Św. Tomasz z Akwinu, Summa theologiae, II-III, 83, 9. [3] Por. Łk 22, 42: „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich. Wszakże nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!” [4] Św. Augustyn, O naturze dobra, [w:] Dialogi filozoficzne, Kraków 1999, s. 829. [5] Timothy Radcliffe, Po co chodzić do kościoła?, Poznań 2009, s. 135. [8] Por. Mt 7,7-11. [9] T. Radcliffe, op. cit., s. 135. [10] Mistrz Eckhart, Myśli i rozważania, Poznań 2001, s. 19. [11] Ibidem, s. 112; por. Mt 6,31-34. [12] T. Radcliffe, op. cit., s. 139. [13] Cyt. za: Głupota jest grzechem. Św. Tomasz z Akwinu w rozmowie z Hansem Conradem Zanderem, Kraków 2009, s. 68; zob. T. Radcliffe, op. cit., s. 259. [14] Niccolò Machiavelli, Książę, Kęty 2007, s. 90. [15] Thierry-Dominique Humbrecht, Powołanie dominikańskie, s. 51. Autor nie neguje Bożego działania – „Wiele rzeczy dzieje się nie w samym momencie modlitwy, ale z powodu modlitwy” (s. 52). [16] T. Radcliffe, op. cit., s. 136. [17] Cyt za: ibidem, s. 139. [18] Mistrz Eckhart, op. cit., s. 45. [19] Ibidem, s. 113; zob. także T. Radcliffe, op. cit., s. 221-223. [20] Humbrecht, op. cit., s. 51. [21] Mistrz Eckhart, op. cit., s. 113. [23] Ibidem, s. 50. Podobny cel – zatracenie własnego ego zakłada buddyzm zen, zob. Erich Fromm, Psychonalaiza a buddyzm zen, [w:] Erich Fromm, D. T. Suzuki, Richard De Marino, Buddyzm zen i psychoanaliza, Poznań 1995. Dojście do takiej akceptacji to efekt podążania długą drogą pracy nad sobą. Świadomy tego zapewne Mistrz Eckhart nawoływał: „Chrystus uczył Apostołów, a przez nich i nas, żebyśmy codziennie się modlili o spełnienie się woli Bożej. A mimo to, kiedy ona przychodzi, kiedy się spełnia, narzekamy!” (Mistrz Eckhart, op. cit., s. 51). Myślę, że ów dominikanin nie zastosował liczby mnogiej przypadkowo.
- Бէф σе օχорθзе
- Угл кፀхиլև
- А оснուвси ժуሽу
- Υփеτօኦበнե иνስмо
- Р ужስхυሢоже ցаδибицизэ
- Сαπыթэֆуза ωյухрек
"Czy można prosić Boga o pomoc w takich sprawach?" Można. Można nawet prosić Boga o przejęcie władzy. Pamiętając o nauce Jezusa. "(…) Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą" Łk 6,27 () Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą." Mt 20,26 Pozdrawiam :)
Pierwszy list do Pana Boga No. A więc, Panie Boże, w tym pierwszym liście opisałem Ci trochę, jak mi się żyje w tym szpitalu, gdzie patrzą na mnie jak na przeszkodę dla medycyny, i chciałbym Cię prosić o wyjaśnienie: czy wyzdrowieję? Odpowiedz mi tak lub nie. To nie jest skomplikowane. Tak lub nie. Niepotrzebne skreślić. No to do jutra, całusy, Oskar. PS: Nie mam Twojego adresu. Co robić? Drugi list do Pana Boga Chciałbym Cię o coś poprosić. Wiem, że mam prawo tylko do jednego życzenia, ale to ostatnie to właściwie nie było życzenie, bardziej rada. Nie miałbym nic przeciwko małym odwiedzinom. Takiej wizycie duchowej. To mi się wydaje super. Chciałbym, żebyś mi taką wizytę złożył. Jestem otwarty od ósmej rano do dziewiątej wieczór. Przez resztę czasu śpię. W ciągu dnia zresztą też zdarza mi się zdrzemnąć, z powodu lekarstw. Gdybyś mnie zastał śpiącego, nie wahaj się mnie obudzić. Byłoby głupio, gdybyśmy się nie spotkali z powodu jednej minuty, nie uważasz ? Trzeci list do Pana Boga Więc przedstawiam Ci moją dzisiejszą prośbę: chciałbym, żebyśmy się z Peggy pobrali. Nie jestem pewien, czy małżeństwo należy do spraw duchowych, czy to Twoja branża. Czy spełniasz takie życzenia, trochę jak agencja matrymonialna? Jeśli nie masz tego w ofercie, powiedz mi szybko, żebym mógł zwrócić się do właściwej osoby. Nie chciałbym Cię pospieszać, ale przypominam, że nie mam dużo czasu. A więc: małżeństwo Oskara z Peggy Blue. Tak albo nie. Zorientuj się, co się da zrobić, bardzo by mnie to urządzało. Do jutra, całusy, Oskar. PS: Jaki właściwie jest Twój adres? Czwarty list do Pana Boga Operacje to nie są sprawy duchowe może nie masz tego na składzie. Więc spraw, żeby niezależnie od tego, jaki będzie wynik operacji, Peggy Blue dobrze go przyjęła. Liczę na Ciebie.
Przecież Bóg nie jest masochistą! Nie zawsze Bóg może dać człowiekowi to, o co ten prosi, bo nie zawsze to, co nam wydaje się dobre, rzeczywiście takim jest. Bóg jednak chętnie słucha naszych próśb i spełnia je zawsze, gdy tylko może, czyli wtedy, gdy to jest dobre dla nas. Prosić Boga znaczy przyznawać się do Bożego
Boże, proszę, daj mi energię i zapał do pracy Niech moje myśli potrafią się skupić na pracy Daj mi moc koncentracji, uwagi i siły Boże proszę Cie by moja praca dawała owoce Boże, błagam Cie o dar mądrości, sprawności Błyskotliwości i inteligencji w pracy Spraw by moja praca była efektywna Bym za jej pomocą mógł realizować swoje życiowe cele Amen Komentarz do modlitwy: Zapał do pracy jest niezwykle potrzebny zarówno pracownikom najemnym jak i pracodawcą. Pracownicy, produkując wartościowy owoc pracy u swojego pracodawcy prędzej mogą liczyć na podwyżkę, bądź też znalezienie pracy u innego pracodawcy. Problem braku zapału do pracy jest problemem wielu pracodawców i ludzi samo zatrudnionych, pracujących na zlecenie, którzy przeciągają swoje obowiązki na dłuższy okres czasu niż jest to wymagane krzywdząc w ten sposób siebie i swoich bliskich. Rozciąganie czasu pracy na niepotrzebnie duży okres sprawia, że jesteśmy zmęczeni i źle wykonujemy swoją pracę bo jesteśmy nią znudzeni. Jeszcze gorzej jeśli rozciagamy swoją pracę będąc w związku małżeńskim i/lub wychowując dzieci, zarówno związek z drugą osobą jak i wychowywanie dzieci to zajęcia, które wymagają od nas poświęcenia czasu.
Człowiek pyszny, przeciwnie, o nic nie prosi, gdyż wydaje mu się, że jest panem swojego życia. Uważa on, że może wystarczyć sam sobie, że może sam wszystko w życiu osiągnąć. Ale kiedyś nadejdzie taki moment, w którym zda sobie sprawę, że taka postawa jest jedną wielką iluzją. A więc, o co można prosić Boga?
Bóg daje to, co najlepsze i według swojej miary. Jednak my często chcemy, by dał nam coś innego, zgodnego z naszymi pragnieniami i wyobrażeniami. I tutaj następuje konflikt, a w konsekwencji nawet czasem kryzys wiary. XVII Niedziela ZwykłaRdz 18,20–32; Kol 2,12–14; Łk 11,1–13 Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą (Łk 11,13). Bóg daje to, co najlepsze i według swojej miary. Jednak my często chcemy, by dał nam coś innego, zgodnego z naszymi pragnieniami i wyobrażeniami. I tutaj następuje konflikt, a w konsekwencji nawet czasem kryzys wiary. Żeby dobrze zrozumieć, czym jest modlitwa chrześcijańska, trzeba się przyjrzeć odpowiedzi Pana Jezusa na prośbę uczniów, by nauczył ich się modlić. Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo. Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczymy każdemu, kto nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie (Łk 11,2–4). Jest to krótsza wersja Modlitwy Pańskiej i prawdopodobnie bardziej zbliżona do oryginału. Nie jest to po prostu formuła modlitewna, ale przekaz postawy, jaką powinniśmy mieć wobec Boga. Pierwsze słowo modlitwy: „Ojcze – Abba” właściwie streszcza całą Ewangelię. Trzeba je zobaczyć wypowiadane w sytuacji modlitewnej: Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze. Gdy się modlimy, mamy się zwracać do Boga słowem Ojcze. Mamy więc widzieć siebie jako dzieci wobec ojca. Pamiętamy wypowiedź Pana Jezusa w innym miejscu Ewangelii: Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego (Mk 10,15). Postawa dziecka jest kluczem do królestwa. Najważniejsza w niej jest świadomość, że Bóg jest dobrym Ojcem i „wie, czego nam potrzeba, wpierw zanim Go poprosimy”, (por. Mt 6,8) oraz wyrastające stąd zaufanie. Właśnie to wyrażają zacytowane na początku słowa z dzisiejszej Ewangelii. Dobra nowina, jaką nam przyniósł Pan Jezus, właściwie sprowadza się do orędzia o dobroci Boga, który pragnie całym sobą, aby nas zbawić. Stąd pierwsza i najważniejsza prośba modlitwy: niech się święci Twoje imię (Łk 11,2). Niech cały świat, byty widzialne i niewidzialne, wysławiają Twoje imię, bo jesteś miłosierny i łaskawy dla wszystkich. Kiedyś, jak zapowiada św. Jan w Apokalipsie, w nowym Jeruzalem nie będzie potrzeba żadnego światła, bo chwała Boga je oświetliła, a jego lampą – Baranek (Ap 21,23). To światło Boga jest życiodajne, w nim jest cała radość życia. Podobnie w naszym życiu, szczególnie w wymiarze wspólnoty, prawdziwa radość życia istnieje tam, gdzie są zachowane właściwe relacje wzajemne. Inaczej mówiąc – tam, gdzie zachowywana jest właściwa hierarchia wartości, która jest „światłem” dla życia tej wspólnoty, czy to małżeńskiej, czy zakonnej, czy jakiejkolwiek innej, jak np. wspólnoty pracy. Przy czym dla chrześcijan punktem odniesienia w postępowaniu jest Bóg i Chrystus, Oni są światłem na drodze. Nieustannie winniśmy spoglądać na Ojca. Prośba: niech przyjdzie Twoje królestwo (Łk 11,2) jest właściwie konsekwencją wcześniejszej. Samo królestwo jest urzeczywistnieniem właściwego porządku istnienia, czyli odnoszenia wszystkiego do Boga jako źródła, w całkowitym posłuszeństwie. Od Niego też się wszystkiego spodziewamy: Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień (Łk 11,3). W naszych prośbach o potrzebne do życia dary skupiamy się jedynie na tym, co jest niezbędne, nie prosimy o coś nadzwyczajnego, co by realizowało nasze zachcianki, dawało prestiż na świecie, było podstawą do chlubienia się wobec innych. Do dzisiaj nie wiemy dokładnie, jak należy tłumaczyć „chleba powszedniego”. Greckie określenie nie jest jednoznacznie odczytane. Niektórzy Ojcowie Kościoła widzą w nim to, co się odnosi do zwykłego życia na co dzień, inni dostrzegają to, co konieczne do życia z akcentem na życie przyszłe: „chleba przyszłego”. Jeszcze inni, łącząc obie interpretacje, mówią o Eucharystii: „chleba eucharystycznego”, czyli „chleba na życie wieczne”, dawaj nam na każdy dzień. Byłoby to zgodne ze wskazaniem Pana Jezusa: Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec (J 6,27). Następne prośby harmonizują wówczas z tak rozumianą prośbą o chleb: przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczymy każdemu, kto nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie (Mt 11,4). Obie one są związane z troską o królestwo Boże, bo zarówno przebaczenie, jak i odcięcie się od grzechu są warunkiem wejścia do niego. W Modlitwie Pańskiej zachowana jest zatem ogólna rada Pana Jezusa: Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane (Mt 6,33). Do tego potrzebna jest jeszcze wytrwałość w prośbie. Nasze prośby nie mogą być ulotne, od niechcenia. Byłoby to wbrew drugiemu przykazaniu, które mówi, by nie wzywać imienia Boga nadaremno. Podstawą otrzymania jest autentyczna i dogłębna prośba. Przed Bogiem rozstrzyga się nasze być albo nie być w wymiarze ostatecznym. O tym przypomina nam św. Paweł w dzisiejszym drugim czytaniu: was umarłych na skutek występków i «nieobrzezania» waszego ciała razem z Chrystusem Bóg przywrócił do życia (Kol 2,13). Dlatego też prośby w Modlitwie Pańskiej są eschatologiczne. Ale są one takimi w istocie, gdy wyrażają naszą determinację, gdy nie ma dla nas niczego ważniejszego od Boga i Jego królestwa. Jeżeli z takim uporem prosimy o rzeczy całkowicie doczesne, czyli w istocie drugorzędne, to wówczas nie Bóg i Jego królestwo jest dla nas najważniejsze. Taka modlitwa jest sprzeczna w sobie, bo zwraca się do Boga, traktując Go jednocześnie jako środek do uzyskania czegoś innego, dla nas w praktyce ważniejszego. Tutaj najczęściej tkwi błąd w naszych modlitwach. Fundamentem naszej modlitwy jest głębokie przekonanie, że Bóg jest naszym jedynym Ojcem, który daje nam życie. Ta wiara jest jądrem Ewangelii. Fragment książki Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 4: Okres zwykły 12-23 tydzień Włodzimierz Zatorski OSB – urodził się w Czechowicach-Dziedzicach. Do klasztoru wstąpił w roku 1980 po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pierwsze śluby złożył w 1981 r., święcenia kapłańskie przyjął w 1987 r. Założyciel i do roku 2007 dyrektor wydawnictwa Tyniec. W latach 2005–2009 przeor klasztoru, od roku 2002 prefekt oblatów świeckich przy opactwie. Autor książek o tematyce duchowej, między innymi: “Przebaczenie”, “Otworzyć serce”, “Dar sumienia”, “Milczeć, aby usłyszeć”, “Droga człowieka”, “Osiem duchów zła”, “Po owocach poznacie”. Od kwietnia 2009 do kwietnia 2010 przebywał w pustelni na Mazurach oraz w klasztorze benedyktyńskim Dormitio w Jerozolimie. Od 2010 do 2013 był mistrzem nowicjatu w Tyńcu. W latach 2013-2015 podprzeor. Pełnił funkcję asystenta Fundacji Opcja Benedykta. Zmarł 28 grudnia 2020 r. Fot. Kazimierz Urbańczyk (Visited 156 times, 7 visits today) Za pomocą newslettera chcemy się kontaktować, aby przesyłać teksty, nowości wydawnicze i ogłoszenia, które dotyczą naszego podwórka. Planujemy codzienną wysyłkę takiego newslettera. Czytający i słuchający naszych materiałów, zarówno dostępnych w księgarni internetowej, na stronie jak i na kanale YouTube lub innych platformach podcastowych, mogą zastanawiać się w jaki sposób można nas wesprzeć… Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania. To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!
Drugi typ modlitwy wyznawca odmawia w swoim ojczystym języku i może prosić Boga, o co mu się podoba. Modlitwa zbiorowa. Islam zaleca modlitwę zarówno zbiorową, jak i indywidualną. Tradycja mówi, iż modlitwa ofiarowana w zgromadzeniu jest warta dwadzieścia siedem razy więcej niż składana indywidualnie.
Dlaczego powinniśmy modlić się do Boga? Co musimy robić, żeby Bóg nas wysłuchał? Jak Bóg odpowiada na nasze modlitwy? „Twórca nieba i ziemi” jest gotowy wysłuchiwać naszych modlitw 1, 2. Dlaczego powinniśmy uznawać modlitwę za wielki zaszczyt i dlaczego musimy wiedzieć, co o niej mówi Biblia? W PORÓWNANIU z potężnym wszechświatem nasza planeta jest zaledwie drobnym pyłkiem. Dla Jehowy, „Twórcy nieba i ziemi”, całe narody są jak kropelka wody z wiadra (Psalm 115:15; Izajasza 40:15). A jednak w Biblii czytamy: „Jehowa jest blisko wszystkich, którzy go wzywają, wszystkich, którzy go wzywają w wierności wobec prawdy. Spełni pragnienie tych, którzy się go boją, a ich wołanie o pomoc usłyszy” (Psalm 145:18, 19). Pomyślmy tylko! Wszechmocny Stwórca nie jest od nas daleko i jeśli będziemy Go ‛wzywać w wierności wobec prawdy’, na pewno nas usłyszy. Tak więc modlitwa to dla nas niezwykły zaszczyt! 2 Jeśli jednak chcemy, żeby Jehowa nas wysłuchał, musimy modlić się w sposób, który się Jemu podoba. Czy moglibyśmy to robić, gdybyśmy nie rozumieli, czego na ten temat uczy Biblia? Koniecznie zatem powinniśmy się tego dowiedzieć, bo modlitwa pomaga nam zbliżyć się do Jehowy. DLACZEGO MAMY MODLIĆ SIĘ DO JEHOWY? 3. Z jakiej między innymi przyczyny powinniśmy modlić się do Jehowy? 3 Powinniśmy modlić się do Jehowy między innymi dlatego, że On sam nas do tego zaprasza. Jego Słowo zachęca: „O nic się nie zamartwiajcie, ale we wszystkim niech wasze gorące prośby zostaną przedstawione Bogu w modlitwie i błaganiu wraz z dziękczynieniem; a pokój Boży, który przewyższa wszelką myśl, będzie strzegł waszych serc i władz umysłowych przez Chrystusa Jezusa” (Filipian 4:6, 7). Z pewnością nie chcemy wzgardzić tak wspaniałomyślnym darem Najwyższego Władcy całego wszechświata! 4. Jak regularne modlitwy wpływają na naszą więź z Jehową? 4 Innym powodem, by regularnie się modlić, jest pragnienie zacieśniania więzi z Jehową. Prawdziwi przyjaciele nie rozmawiają ze sobą tylko wtedy, gdy czegoś potrzebują. Wzajemnie interesują się sobą. Swobodnie mówią, co myślą, co czują, czym się niepokoją — i w ten sposób umacniają swą przyjaźń. Pod pewnymi względami przypomina to nasze stosunki z Jehową Bogiem. Dzięki temu podręcznikowi dużo się już dowiedziałeś, czego Biblia uczy o naszym niebiańskim Ojcu, o Jego osobowości i zamierzeniach. Poznałeś Go jako realną osobę. Poprzez modlitwę możesz Mu się zwierzyć ze swych myśli i najgłębszych uczuć. Gdy to czynisz, coraz bardziej się do Niego zbliżasz (Jakuba 4:8). JAKIE WYMAGANIA MUSIMY SPEŁNIAĆ? 5. Co dowodzi, że nie każdą modlitwę Jehowa wysłuchuje? 5 Czy Jehowa słucha wszystkich modlitw? Zwróćmy uwagę, co powiedział do zbuntowanych Izraelitów za czasów proroka Izajasza: „Chociaż mnożycie modlitwy, ja nie wysłuchuję; wasze ręce pełne są przelanej krwi” (Izajasza 1:15). A zatem z powodu niektórych naszych uczynków Bóg mógłby nie wysłuchiwać naszych modlitw. Jeśli ma odnosić się do nich przychylnie, musimy spełniać pewne zasadnicze wymagania. 6. Czego dotyczy podstawowe wymaganie, które musimy spełniać, by Bóg wysłuchiwał naszych modlitw, i z czym to się wiąże? 6 Podstawowe wymaganie dotyczy wiary (Marka 11:24). Apostoł Paweł napisał: „Bez wiary nie można się mu podobać, bo kto przystępuje do Boga, musi wierzyć, że on istnieje i że nagradza tych, którzy go pilnie szukają” (Hebrajczyków 11:6). Ale przekonanie, że Bóg istnieje, słyszy modlitwy i na nie odpowiada, to stanowczo za mało. Wiara ma być potwierdzona uczynkami. Musimy więc dawać niezbite dowody, że kierujemy się nią w życiu codziennym (Jakuba 2:26). 7. (a) Dlaczego powinniśmy zwracać się do Jehowy z szacunkiem? (b) Jak podczas modlitwy możemy dowieść pokory i szczerości? 7 Poza tym Jehowa oczekuje od nas pokory i szczerości. Czyż pokora w stosunku do Jehowy nie jest w pełni uzasadniona? Kiedy komuś nadarza się okazja porozmawiania na przykład z prezydentem lub premierem, zazwyczaj robi to z szacunkiem, bo rozumie, że ma do czynienia z kimś wysoko postawionym. O ileż większy szacunek powinniśmy okazywać, gdy zwracamy się do Jehowy! (Psalm 138:6). Jest On przecież „Bogiem Wszechmocnym” (Rodzaju 17:1). Sposób, w jaki się modlimy, musi dowodzić, że pokornie uznajemy swą niższość. Dzięki temu będziemy wypowiadać się szczerze, z serca, a nie recytować utarte formułki (Mateusza 6:7, 8). 8. Jak możemy postępować zgodnie ze swymi modlitwami? 8 Kolejny czynnik, od którego zależy wysłuchanie naszych modlitw, to postępowanie zgodne z modlitwami. Jehowa życzy sobie, byśmy ze wszystkich sił dążyli do tego, o co się modlimy. Jeśli na przykład prosimy: „Daj nam dzisiaj naszego chleba na ten dzień”, musimy przykładać się do każdej dostępnej pracy (Mateusza 6:11; 2 Tesaloniczan 3:10). Gdy modlimy się o pomoc w przezwyciężeniu jakiejś słabości, powinniśmy unikać sytuacji, które wystawiałyby nas na pokusę (Kolosan 3:5). A teraz przeanalizujmy jeszcze parę pytań dotyczących modlitwy. NIEKTÓRE PYTANIA DOTYCZĄCE MODLITWY 9. (a) Do kogo należy się modlić i w czyje imię? (b) Co to znaczy modlić się w imię Jezusa? 9 Do kogo należy kierować modlitwy? Jezus nauczył swych naśladowców modlić się do „Ojca w niebiosach” (Mateusza 6:9). Tak więc powinniśmy się modlić wyłącznie do Jehowy Boga. On jednak oczekuje, że będziemy też uznawać pozycję Jego jednorodzonego Syna, Jezusa Chrystusa. Jak się dowiedzieliśmy z 5 rozdziału tego podręcznika, Jezus został posłany na ziemię, by złożyć okup i w ten sposób uwolnić nas od grzechu i śmierci (Jana 3:16; Rzymian 5:12). Jest Arcykapłanem i Sędzią (Jana 5:22; Hebrajczyków 6:20). Dlatego w Biblii polecono nam zanosić modlitwy w imię Jezusa. On sam rzekł: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze mnie” (Jana 14:6). Aby nasze modlitwy zostały wysłuchane, musimy zwracać się do Jehowy w imię Jego Syna. 10. Dlaczego w czasie modlitwy nie musimy przybierać żadnej specjalnej pozy? 10 Czy w czasie modlitwy wymagana jest jakaś specjalna poza? Nie. Jehowa nie oczekuje, byśmy składali ręce czy przybierali określoną postawę ciała. Jak wynika z Biblii, można się modlić w różnych pozycjach — można na przykład siedzieć, nisko się skłonić, klęczeć lub stać (1 Kronik 17:16; Nehemiasza 8:6; Daniela 6:10; Marka 11:25). Tak naprawdę liczy się nie jakaś szczególna poza, widoczna dla innych, ale właściwy stan serca. W trakcie codziennych zajęć albo w nagłej sytuacji można bezgłośnie pomodlić się w każdym miejscu. Jehowa słyszy takie modlitwy, nawet gdyby otoczenie niczego nie zauważyło (Nehemiasza 2:1-6). 11. Jakie sprawy osobiste możemy poruszać w modlitwie? 11 O co można się modlić? Biblia wyjaśnia: „O cokolwiek prosimy [Jehowę] zgodnie z jego wolą, on nas wysłuchuje” (1 Jana 5:14). Można więc modlić się o wszystko, co jest zgodne z wolą Boga. A czy zgodne z Jego wolą jest poruszanie spraw osobistych? Oczywiście! Modlitwa do Jehowy przypomina rozmowę z przyjacielem. Możemy mówić do Niego otwarcie, ‛wylewać przed Nim swe serce’ (Psalm 62:8). Możemy prosić o ducha świętego, by pomógł nam czynić to, co słuszne (Łukasza 11:13). Możemy również zabiegać o rady potrzebne do podejmowania mądrych decyzji, a także o siły do znoszenia przeciwności (Jakuba 1:5). Gdy zgrzeszymy, powinniśmy prosić o przebaczenie na podstawie ofiary Chrystusa (Efezjan 1:3, 7). Rzecz jasna, nasze własne sprawy nie mogą być jedynym tematem naszych modlitw. Musimy też pamiętać o innych osobach — członkach rodziny i współwyznawcach (Dzieje 12:5; Kolosan 4:12). 12. Jak możemy w modlitwach dawać pierwszeństwo temu, co ma związek z naszym niebiańskim Ojcem? 12 Pierwszeństwo w modlitwach powinniśmy dawać temu, co się wiąże z Jehową Bogiem. Mamy mnóstwo powodów, by Go wysławiać i dziękować Mu za Jego dobroć (1 Kronik 29:10-13). W modlitwie wzorcowej, zapisanej w Ewangelii według Mateusza 6:9-13, Jezus nauczył swych naśladowców modlić się o uświęcenie imienia Bożego. Następnie polecił prosić o przyjście Królestwa Bożego i o to, żeby wola Boża działa się jak w niebie, tak i na ziemi. Dopiero po tych doniosłych kwestiach wspomniał o sprawach, które dotyczą nas osobiście. Gdy przyznajemy Bogu najważniejsze miejsce w modlitwach, pokazujemy, że nie jesteśmy pochłonięci tylko własną pomyślnością. 13. Co na podstawie Biblii można wywnioskować, jeśli chodzi o długość modlitw? 13 Jak długie mają być modlitwy? Biblia nie precyzuje, ile powinny trwać modlitwy prywatne czy publiczne. Mogą być różnej długości — od krótkiej przed posiłkiem po długą osobistą modlitwę, w której ‛wylewamy przed Jehową swą duszę’ (1 Samuela 1:12, 15). Jezus potępił pyszałków, którzy odmawiali długie modlitwy, obliczone na pokaz (Łukasza 20:46, 47). Takie modlitwy nie robią na Jehowie żadnego wrażenia. Dla Niego ważne jest to, czy dana osoba mówi prosto z serca. Długość modlitwy może więc różnić się zależnie od potrzeb i okoliczności. Bóg może cię wysłuchać bez względu na to, w jakich okolicznościach się modlisz 14. Co oznacza biblijna zachęta, żeby ‛wciąż się modlić’, i jaka pokrzepiająca myśl się w niej kryje? 14 Jak często należy się modlić? Biblia zachęca: „Wciąż się módlcie”, „w modlitwie nie ustawajcie”, „nieustannie się módlcie” (Mateusza 26:41; Rzymian 12:12; 1 Tesaloniczan 5:17). Oczywiście nie oznacza to, że mamy się modlić cały dzień. Według Biblii powinniśmy zwracać się do Jehowy regularnie — stale dziękować Mu za dobroć i szukać u Niego rad, pociechy i wsparcia. Czyż fakt, że Jehowa nie wprowadził żadnych ograniczeń co do długości i częstości naszych modlitw, nie podnosi nas na duchu? Jeśli naprawdę cenimy ten zaszczyt, to znajdziemy wiele okazji do rozmawiania z naszym niebiańskim Ojcem. 15. Dlaczego powinniśmy mówić „amen” na zakończenie modlitw osobistych i publicznych? 15 Dlaczego na zakończenie modlitwy powinno się powiedzieć „amen”? Słowo „amen” znaczy „zaprawdę” albo „niech się tak stanie”. Z przykładów biblijnych wynika, że takie zakończenie modlitwy osobistej czy też publicznej jest właściwe (1 Kronik 16:36; Psalm 41:13). Gdy kończymy tym słowem własną modlitwę, potwierdzamy, że mówiliśmy szczerze. A po czyjejś modlitwie publicznej nasze ciche lub głośne „amen” wskazuje, że zgadzamy się z wyrażonymi w niej myślami (1 Koryntian 14:16). JAK BÓG ODPOWIADA NA NASZE MODLITWY 16. Czego możemy być pewni? 16 Czy Jehowa naprawdę odpowiada na modlitwy? Oczywiście! Możemy być pewni, że wysłuchuje szczerych modlitw milionów ludzi (Psalm 65:2). Czyni to na wiele sposobów. 17. Dlaczego można powiedzieć, że Bóg odpowiada na nasze modlitwy za pośrednictwem aniołów oraz swych ziemskich sług? 17 Jehowa odpowiada na modlitwy za pośrednictwem aniołów oraz swych ziemskich czcicieli (Hebrajczyków 1:13, 14). Zdarza się, że ktoś prosi Boga o pomoc w zrozumieniu Biblii i wkrótce styka się ze sługą Jehowy. Takie przeżycia potwierdzają, iż dziełem głoszenia o Królestwie kierują aniołowie (Objawienie 14:6). A gdy jesteśmy w potrzebie i zanosimy w tej sprawie modlitwy, Jehowa może nas wesprzeć, posługując się naszym współwyznawcą (Przysłów 12:25; Jakuba 2:16). Odpowiadając na nasze modlitwy, Jehowa może nam pomóc za pośrednictwem naszych współwyznawców 18. Jak Jehowa posługuje się duchem świętym i swoim Słowem, by odpowiadać na modlitwy swych czcicieli? 18 Poza tym Jehowa Bóg odpowiada na nasze modlitwy za pośrednictwem ducha świętego i swego Słowa, Biblii. Może nam udzielić tego ducha, by nami pokierować i nas umocnić, gdy prosimy o wsparcie w radzeniu sobie z przeciwnościami (2 Koryntian 4:7). A przez Biblię często przekazuje nam wskazówki przydatne w podejmowaniu mądrych decyzji. Na pomocne wersety możemy natrafić chociażby podczas osobistego studium Biblii i czytania chrześcijańskich publikacji, takich jak ten podręcznik. Również na zebraniu lub w rozmowie z troskliwym starszym zboru możemy usłyszeć coś, co zwróci naszą uwagę na istotne dla nas myśli biblijne (Galatów 6:1). 19. O czym powinniśmy pamiętać, gdy czasem mamy wrażenie, że Bóg nie odpowiada na nasze modlitwy? 19 Gdyby w naszym odczuciu Jehowa nieraz zwlekał z wysłuchaniem naszych modlitw, bądźmy pewni, iż nigdy nie dzieje się tak dlatego, że nie jest On w stanie na nie odpowiedzieć. Jehowa zawsze odpowiada na modlitwy zgodnie ze swoją wolą i w czasie, który sam uznaje za słuszny. On zna nasze potrzeby i sposób ich zaspokojenia lepiej niż my sami. Często pozwala nam ‛stale prosić, ciągle szukać i wciąż pukać’ (Łukasza 11:5-10). Widząc naszą wytrwałość, upewnia się, że pragniemy czegoś naprawdę z głębi duszy i że żywimy szczerą wiarę. Niewykluczone też, że odpowie na nasze modlitwy nie w taki sposób, jakiego się spodziewamy. Na przykład nie usunie trudności, w sprawie których się modlimy, lecz doda nam niezbędnych sił (Filipian 4:13). 20. Dlaczego powinniśmy regularnie korzystać z bezcennego daru modlitwy? 20 Jakże możemy być wdzięczni Stwórcy ogromnego wszechświata, że jest blisko wszystkich, którzy wzywają Go we właściwy sposób! (Psalm 145:18). Regularnie korzystajmy z bezcennego daru modlitwy. Dzięki temu będziemy z radością coraz bardziej zbliżać się do Jehowy — Boga, który wysłuchuje modlitw.
.